Seahawks Gdynia zwycięzcami Superfinału. Warsaw Eagles walczyli, ale byli słabsi

Seahawks Gdynia - Warsaw Eagles

Seahawks Gdynia - Warsaw Eagles (Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta)

Sześć lat temu, w pierwszym finale polskiej ligi futbolowej, Eagles i Seahawks grali na zapomnianym boisku warszawskiego Marymontu. W niedzielę te same zespoły zagrały o tytuł przed 23 tys. osób na Narodowym. Wygrali, 52:37, Seahawks Gdynia, którzy zdobyli swoje pierwsze mistrzostwo Polski.
NAC VII Superfinał PLFA okazał się wielkim sukcesem - organizatorzy wyprzedali więcej biletów niż zakładali (liczyli na 15 tys., a w ostatnich dniach udostępniali kolejne sektory), a ci, którzy je kupili, obejrzeli przepiękny stadion i ofensywny mecz.

Na jednym z najładniejszych stadionów w Europie spore wrażenie robiło już samo boisko. Z wymalowanymi liniami jardów, z futbolowymi bramkami, logo Superfinału oraz nazwami drużyn w polach punktowych na jego krańcach. Prezentacja obu drużyn, w której zawodnicy przebijali się przez płachtę z logo swojej drużyny też była elementem niespotykanym na innych ligowych spotkaniach w Polsce.

Niespotykana była także ofensywna, atrakcyjna gra obu drużyn. Poprzedni Superfinał, wrocławskie derby The Crew - Devils, zakończył się wynikiem 27:26, teraz padło jeszcze więcej punktów. Trudno było sobie wyobrazić lepszą reklamę futbolu niż tak otwarte starcie Seahawks z Eagles.

Choć otwarte było ono m.in. dlatego, że Eagles, zupełnie inaczej niż w półfinale z Devils (48:27), zagrali słabiej w obronie. Nie wywierali presji na quaterbacka Jastrzębi Kyle'a McMahona, nie zatrzymywali przebojowego Sebastiana Krzysztofka, nie doganiali szybkiego Josha LeDuca. A że cała trójka to w skali polskiej ligi czołówka na swoich pozycjach, to dziury w obronie Eagles wykorzystywała umiejętnie i często.

Na dodatek Orły swój pierwszy atak zaczęły od błędu - podanie Kevina Lyncha zostało przechwycone przez Jakuba Muraszko, dzięki czemu Jastrzębie szybko miały szansę na kolejny atak. Wykorzystały je i prowadziły po kilku minutach 12:0.

Orły do lotu zrywały się momentami - dobra akcja biegowa Piotra Osuchowskiego pozwoliła na przyłożenie Dawida Więckowskiego, desperackie podanie Lyncha złapał w rogu pola punktowego Szymon Modzelewski, dynamiczny Tyrone Landrum przebił się na kolejne przyłożenie, ale to pozwalało tylko na zmniejszenie strat. McMahon kontrolował mecz - gdynianie prowadzili 19:7, 25:14, a przez moment nawet 32:17.

Ale do przerwy było już tylko 32:24, a Eagles nie zamierzali odpuszczać - w dwóch tegorocznych meczach Orły przegrywały z Jastrzębiami pierwsze połowy, ale w drugich gromiły je w sumie 53:14. W niedzielę na początku trzeciej kwarty akcją biegową zaskoczył Lynch, przyłożenie wykonał Adam Nawrocki, zrobiło się 32:30 i mecz zaczął się od nowa.

Wciąż ze wskazaniem na Seahawks - gdynianie nie grali już nie tak skutecznie, McMahon nie błyszczał tak, jak w pierwszej połowie, ale Jastrzębie zdobywały punkty - w połowie kwarty po podaniu McMahona przyłożył Krzysztofek.

I wówczas miał miejsce przełomowy, być może, moment meczu - Seahawks przy próbie podwyższenia za dwa punkty zgubili piłkę i Claude Tindong z Eagles, po niesamowitym, 90-jardowym biegu, wpadł w strefę punktową rywali przy wielkim aplauzie kibiców. Punktów jednak nie zaliczono, ze względu na wcześniejsze przewinienie. Rozczarowanie i gwizdy kibiców Eagles były potężne. A Orły jakby się wtedy podłamały - w końcówce trzeciej kwarty znów wpuściły w swoje pole punktowe Krzysztofka i przegrywały już 30:45.

Ale znów się zerwały do lotu - po przyłożeniu Lyncha było 37:45, Eagles wzmocnili obronę... Jednak nie na tyle, by zatrzymać McMahona - 24-letni Amerykanin znów wyrwał się obrońcom, znów nie pozwolił się zatrzymać, dał Jastrzębiom prowadzenie 52:37 i przesądził o wyniku.

Tak relacjonowaliśmy mecz Seahawks Gdynia - Warsaw Eagles »


Komentarze (19)
Seahawks Gdynia zwycięzcami Superfinału. Warsaw Eagles walczyli, ale byli słabsi
Zaloguj się
  • stary.gniewny

    Oceniono 19 razy 9

    Nie mogę doczekać się aż hoolsi Cracow Cardinals w sztamie z Toruń Saints zaczną naparzać się na śmierć i życie z hoolsami Pruszków Packers.

  • gryzli5

    Oceniono 28 razy 8

    Rany Boskie -próbowałem ten mecz śledzić i mimo iż przygotowałem się merytorycznie czytając w necie zasady gry -w pewnym momencie straciłem wątek !
    Moim zdaniem raczej u nas ta gra się nie przyjmie -zbyt długie przerwy przeplatane kilkusekundowymi akcjami .
    Ja bastuję !

  • chakal85

    Oceniono 12 razy 6

    Ech, żeby hokej byl tak promowany...

  • aa.6

    Oceniono 11 razy 5

    Seahawks Gdynia - Warsaw Eagles
    A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają.

  • total_recall

    Oceniono 4 razy 0

    sport jak sport ale te nazwy?

  • andk12

    0

    "gdynianie nie grali już nie tak skutecznie".
    Co to k... znaczy?

  • tsuranni

    Oceniono 19 razy -1

    w doopie mam ten "sport"

  • bornintheusa

    Oceniono 29 razy -3

    Bravo! Idzcie za ciosem!Futbol Amerykanski powinien stac sie polskim sportem narodowym.

  • milanlucic

    Oceniono 29 razy -3

    a pan Ceglinski znowu o "przyłożeniach". a PAT to pewnie "podwyzszenie", co?
    teraz prosze spolszczyc mi jeszcze nazwy pozycji np. wide receiver albo half-back. O, albo, punter. Dziekuje.

    Ludzie, nie robcie na sile polskich wersji! jakos w tenisie mamy forehand, backhand i nikt tego na sile nie spolszcza!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX