Pięciu na Pięciu przed Superfinałem. Kto ma lepszych Polaków - Giants czy Eagles?

W niedzielę o 17 na Stadionie Narodowym w Warszawie Giants Wrocław i Warsaw Eagles zmierzą się w Trawnik Producent VIII Superfinale PLFA. Kto jest faworytem spotkania? Na pięć pytań dotyczących meczu odpowiadają specjaliści od polskiego futbolu. Relacja z meczu na żywo na Warszawa.Sport.pl.
Rusz się! Sprawdź sportowy kalendarz Warszawy

Jak zwykle przy okazji istotnych wydarzeń w stołecznym sporcie serwis warszawa.sport.pl zadał pięć pytań piątce dziennikarzy i blogerów (zobacz dotychczasowe odcinki). Tym razem rozkładamy na czynniki pierwsze Giants Wrocław i Warsaw Eagles przed niedzielnym Superfinałem.

1. Kto jest faworytem Superfinału?

Piotr Bera, Quarterback.pl: Giants. Rozgromili w półfinale mistrza Polski na jego włościach. W dodatku są głodni sukcesu po zeszłorocznym wygnaniu w lidze czeskiej. Na siedem dotychczasowych finałów The Crew/Giants zagrali w trzech, z czego wygrali dwa. W dodatku Giganci posiadają mniej kontuzjowanych zawodników.

Marcin Fijałkowski, "Sport dla Wszystkich": Faworyta... brak. Spotkanie w sezonie zasadniczym wygrane przez Giants dość szczęśliwie i na "duś" 9:7 niczego nie prognozuje. Obie ekipy są w świetnej formie i mają jeden cel. Lekko przeważa tu doświadczenie finałowe na Narodowym oraz zeszłoroczny chrzest bojowy Orłów przy tak licznej publiczności. To może mieć znaczenie.

Adrian Fulneczek, "Extra Point": : Giants. Nie pozwolili nawet pisnąć dotąd bardzo piskliwym Jastrzębiom z Gdyni, a warto pamiętać, że nawet Devils w pełnym składzie i najlepszym momencie sezonu pokonali Seahawks "tylko" 32:25 (i to u siebie). Nikt tak nie zdominował drużyny mistrzów Polski 2012 od ponad roku.

Tomasz Ochnio, Warsaw Spartans:: Nie ma faworyta. To bardzo trudne pytanie. Wygra drużyna bardziej uporządkowana i lepiej grająca w ataku pod presją czasu. Sądzę, że losy spotkania rozstrzygną się w czwartej kwarcie, być może w jej końcówce. Nie zdziwiłbym się, gdybyśmy byli świadkami dogrywki.

Adam Styczek, Orange Sport:: Eagles. Gdy rozmawialiśmy jeszcze przed startem rozgrywek, wskazywałem na finał z udziałem Giants i Eagles. Wtedy uważałem, że trofeum powędruje w ręce Orłów i chociaż tym razem odpowiedź przychodzi mi z większym trudem - pozostanę przy wcześniejszej opinii. Eagles, chociaż pod względem wyników z sezonu zasadniczego byli najsłabszym półfinalistą, wiedzą, że w play-off są trochę inne reguły. Skromna porażka we Wrocławiu (7:9) nie będzie miała przełożenia na rywalizację w finale. To będzie bardzo zaciekły i wyrównany mecz - decydować będą już nie jardy, ale cale.

2. Największe atuty obu drużyn to...

Bera: W Giants najlepiej funkcjonuje formacja ataku. Podopieczni Motta Gaymona zdobyli najwięcej punktów ze wszystkich ekip w PLFA, a rywali najczęściej pokonywali w bardzo przekonujący sposób. Najważniejsza w tej układance jest znakomita linia ofensywna, która daje sporo czasu na rozegranie Bartoszowi Dziedzicowi, i wybitnie ułatwia akcje biegowe Jamalowi Schultersowi.

Żaden zespół nie ma tak silnej linii defensywnej jak Eagles. Tomasz Szczeszek, Krzysztof Dreger czy Marek Włodarczyk pokazali już Gigantom, że nawet Schultersa da się zatrzymać. VIII Superfinał rozstrzygnie się na linii wznowienia akcji.

Fijałkowski: Czeka nas starcie najlepszych defensyw Topligi 2013. Już w pojedynku sezonowym (najniższy wynik w Toplidze 2013!) było widać, że Giants i Eagles to niesamowicie zwarte, silne i mądre formacje obrony. To będzie wojna na wyniszczenie, walka o każdy cal boiska.

Fulneczek: Największy atut Giants to też ich największa wada: ich nastawienie i mentalność, mówienie przez cały sezon, że "idą po swoje". Czasami się na tym przejeżdżają, ale jeśli są odpowiednio skoncentrowani, to nie dają rywalom szans. Jeśli tak się dzieje, to zwykle wielka w tym zasługa trenera Motta Gaymona.

Eagles zagrają w swoim mieście, na obiekcie, który znają. Po półfinałach są przekonani, że ich filozofia jednak miała sens przez cały sezon. Mogą na tej fali poradzić sobie też z Gigantami, szczególnie że w sezonie zasadniczym jako jedyna drużyna powstrzymali Schultersa (zdobył w meczu z nimi tylko 30 jardów - w półfinale z Seahawks... prawie 300). Ich atutem byłby w takim wypadku ulewny deszcz i otwarty dach Narodowego na dobę przed meczem.

Ochnio: Drużyny te posiadają najmocniejsze obrony w Polsce, o czym oprócz statystyk świadczy niski wynik spotkania obu drużyn w sezonie zasadniczym (tylko 9:7 dla wrocławian). Formacje obrony to bez wątpienia największe atuty obu tych drużyn.

Styczek: Mocną stroną Giants z pewnością będą liniowi. "Babs" i spółka zrobią wszystko, żeby zapewnić komfortowe warunki swojemu rozgrywającemu. Dzięki nim też dużo łatwiej będzie Schultersowi przeprowadzać swoje akcje biegowe. Z drugiej strony Eagles dysponują dużo szerszym wachlarzem akcji. Wrocławska defensywa nie będzie mogła koncentrować się wyłącznie na Clarencie Andersonie.

3. Kto może być gwiazdą Superfinału?

Bera: Deante Battle. Jeden z kluczowych zawodników formacji obrony Gigantów. Zdobył cztery przyłożenia po akcjach powrotnych i wielokrotnie potężnym uderzeniem zatrzymywał swoich rywali. W tym sezonie jeszcze nie zanotował przechwytu i finał to idealna okazja do przełamania złej passy.

Fijałkowski: Jamal Schulters. Jeśli zdoła sforsować obronę Eagles, to wybije się na MVP finału. Tyle tylko, że nie będzie to prosta sprawa. Już raz poczuł, jak się gra z defensywą Eagles. Po drugiej stronie może błysnąć Clarence Anderson. Jeśli pokaże jedną lub dwie akcje powrotne na przyłożenie i kilka odebranych podań - może rozmontować wrocławian.

Fulneczek: Tomasz Dziedzic. Zaryzykuję i trochę strzelę, że skrzydłowy Gigantów. Przez grę biegową drużyny i fakt, że akurat jego brat jest rozgrywającym, trochę się o nim nie mówi, a w wielu kluczowych momentach sezonu zaliczał niesamowite zagrania. To jednak wersja, w której silę się na oryginalność. W wersji najbardziej prawdopodobnej show skradnie ktoś z defensorów, najpewniej największy z defensywnych liniowych Eagles lub linebacker Giants, który gra w tej formacji u boku swojego brata. Pomijam Amerykanów. Jeśli gwiazdą będzie Schulters, to może być nudny Superfinał.

Ochnio: Clarence Anderson. Stawiam na niego, bo niejednokrotnie pokazywał, na co go stać w akcjach powrotnych. Przez swoją widowiskowość akcja tego typu może stać się ozdobą meczu, a jej autor zostać gwiazdą spotkania.

Styczek: Shane Gimzo. Najlepszymi zawodnikami w drużynach Giants i Eagles są wspomniani przeze mnie wcześniej Schulters i Anderson. Sądzę jednak, że o wyniku rywalizacji zdecyduje przede wszystkim dyspozycja rozgrywających. Czy Bartosz Dziedzic okaże się lepszy od Gimzo? Ten drugi ma dużo więcej do udowodnienia i mam wrażenie, że to jego gwiazda rozbłyśnie najmocniej na Narodowym.

4. Który zespół ma lepszy polski skład?

Bera: Giants. Drużyny PLFA są tak dobre jak ich polscy zawodnicy. Amerykanie robią ogromną różnicę, ale bez wsparcia rodzimych graczy niewiele by zdziałali, a już na pewno nie zdobyliby sami mistrzostwa. Siła polskich graczy u obu finalistów jest porównywalna, ale jeśli muszę wybierać, to stawiam na Giants. Wrocławianie uwierzyli w pierwszego od 2010 roku polskiego rozgrywającego, który może doprowadzić swój zespół na tron.

Fijałkowski: Jednoznacznie stwierdzić się nie da. Akcenty są rozłożone na inne formacje i pozycje. W Giants wydaje się, że rodzima ofensywa jest mocniejsza, zaś w Eagles siła jest po stronie defensywy. Ale to nie za bardzo da się zsumować.

Fulneczek: Trudne i podchwytliwe pytanie. Atak na pewno Giants, przez duet braci Dziedzic. Chociaż Eagles mogliby odpowiedzieć, że mają trzech świetnych polskich biegaczy, a Giganci żadnego. Wtedy proponowałbym konkurs przeciągania liny między liniami ofensywnymi, w którym sprawa rozstrzygnęłaby się na korzyść wrocławian. W obronie znowu jest wyrównanie, ale chyba w związku z większym doświadczeniem wygrywają Orły. Niemniej jednak nie mogę się doczekać, aż Bartosz Świątek, defensywny liniowy Giants, pokaże w tym meczu selekcjonerowi kadry, że pominięcie go przy powołaniach to był bardzo duży błąd.

Ochnio: Remis. W tym aspekcie na korzyść Gigantów może wskazywać utalentowany polski rozgrywający, natomiast u Eagles mamy świetny kolektyw polskich biegaczy. Sądzę, że polscy zawodnicy obydwu drużyn prezentują wyrównany i jednocześnie bardzo wysoki poziom.

Styczek: Giants. Chociaż selekcjoner reprezentacji Polski Maciej Cetnerowski do szerokiej kadry na mecz z Holandią powołał więcej graczy Orłów, to moim zdaniem Giants dysponują ciekawszym zestawieniem Polaków. Zdaje się, że nasi zawodnicy w szeregach Giants odgrywają większą rolę. Z drugiej strony Eagles starają się walczyć z ciągłymi przytykami rywali i w sezonie zasadniczym przeciw Warsaw Spartans wyszli wyłącznie polskim składem - wygrali 55:0, czyli z większą różnicą punktów niż Seahawks (w meczu w Warszawie), Steelers czy Kozły, które były czarnym koniem sezonu zasadniczego.

5. Jaką frekwencję na trybunach uznasz za dobrą?

Bera: Przekroczenie magicznej liczby 20 tys. z pewnością będzie sukcesem. Po zeszłorocznym sukcesie kubeczki smakowe zostały rozbudzone i wiele osób wierzy w osiągnięcie granicy 30 tys. To byłby już kosmos. Niemniej VIII Superfinał będzie największą futbolową imprezą roku w Europie. Niedawny Eurobowl (finał rozgrywek porównywalnych do piłkarskiej Ligi Mistrzów) śledziło w Innsbrucku zaledwie 8 tys. osób.

Fijałkowski: Myśląc rozwojowo, perspektywicznie i po trosze marzycielsko, chciałoby się 25-30 tysięcy. To byłoby świetnie. Natomiast patrząc realnie, za "dobre" można będzie uznać przedział 15-20 tysięcy.

Fulneczek: Wszystko powyżej 10 tysięcy będzie sukcesem. Zapomnieliśmy już, że kiedy dwa lata temu w Bielawie na finale pojawił się tysiąc osób, to wszyscy byli pozytywnie zszokowani taką frekwencją. Teraz przez dwa duże mecze nagle zaczęło nam się wydawać, że futbol to w Polsce sport masowy. No więc warto sobie przypomnieć, że wcale nie. Z drugiej strony chciałbym też, żeby cała ciężka praca, którą wykonał przed tym wydarzeniem (niesypiający już od trzech miesięcy) Jędrzej Stęszewski i jego zespół, została wynagrodzona kolejnym rekordem frekwencji - ci ludzie na to zasługują.

Ochnio: Wszyscy chcielibyśmy, żeby tegoroczna frekwencja przewyższyła tę z ostatniego finału na Stadionie Narodowym. Każdy wynik wyższy od zeszłorocznego uznałbym za wielki sukces.

Styczek: Z wizerunkowego punktu widzenia powtórzenie wyniku z poprzedniego roku byłoby dobrym osiągnięciem. W tym roku będzie jednak bardzo trudno zgromadzić 23 tysiące widzów. Znając orientacyjne koszty wynajmu tego obiektu, progiem krytycznym dla Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego będzie około 15 tysięcy widzów - a taka liczba zainteresowanych imprezą jest prawie gwarantowana. 14 lipca będzie więc kolejnym zwycięstwem futbolu amerykańskiego.



Kto wygra finał Topligi na Stadionie Narodowym?