Sport.pl

Londyn 2012. Magdalena Piekarska broni honoru szpadzistek

Magdalena Piekarska płakała na myśl o rozpoczęciu treningów szermierki. Potem była bliska rezygnacji. Teraz w Londynie będzie bronić honoru polskich szpadzistek. Dopiero jako druga w historii igrzysk.
Piekarską dla szermierki wymyślił Mariusz Kosman. Obecny trener reprezentacji kobiet w szpadzie na basenie zwrócił uwagę na pływającą dziewczynę, która na tle koleżanek wyróżniała się warunkami fizycznymi. Za chwilę namawiał już mamę Magdy, aby córka rozpoczęła treningi. Kobieta była zgodna, że to ma sens, ale sama zainteresowana nie była zachwycona.

- Wcześniej nie miałam nic wspólnego z trenerem Kosmanem. Przypadkowo pojawił się na zajęciach na basenie - wspomina Piekarska. - Strasznie nie chciałam. Płakałam, ale mama mnie namawiała, żebym chociaż spróbowała. Powtarzała, że jeśli mi się nie spodoba to mogę zrezygnować. Ostatecznie poszłam i... polubiłam to. I tak trwa to już 13 lat - uśmiecha się.

Na początku reprezentowała barwy CWKS Legia. Obecnie jest zawodniczką AZS AWF Warszawa. Początki nie były łatwe. Musiała dogonić rówieśniczki, które zaczęły trenować wcześniej. Systematycznie nadrabiała zaległości, ale ciągle przegrywała. W pewnym momencie była bliska zniechęcenia. Na każdym roku wspierali ją rodzice i trener. Tłumaczyli, że w końcu nadejdą lepsze czasy. Mistrzostwa świata kadetów w Trapani okazały się przełomowe. Na Sycylii wywalczyła brązowy medal. Wtedy zrozumiała, że tylko ciężką pracą jest w stanie osiągać sukcesy.

30 lipca zadebiutuje na igrzyskach olimpijskich. Będzie dopiero drugą Polką, która pojawi się na turnieju szpadzistek. W Atlancie szlak przetarła Joanna Jakimiuk, ale bez większego echa. Odpadła już w drugiej rundzie turnieju.

- Mam nadzieję, że tym razem będzie lepiej. Życzę sobie tego, ale sport bywa przewrotny i nieprzewidywalny - przestrzega zawodniczka AZS AWF Warszawa. - Nie czuję tremy z powodu debiutu. To nie ode mnie oczekuje się najwięcej. Nie jestem murowaną faworytką, ani kandydatką do medalu. Presja zatem będzie mniejsza - mówi.

Ale Piekarska jest pewna siebie. - Nikogo się nie obawiam. To raczej rywalki powinny się mnie bać. Nie można podchodzić do walk z takim przeświadczeniem. Strach na pewno nie doprowadzi do wygranych - tłumaczy.

W karierze była już wicemistrzynią świata i Europy w drużynie. Indywidualnie zdobyła srebrny medal mistrzostw Europy z 2009 roku. Rok później cieszyła się z koleżankami z tytułu najlepszej drużyny szpadzistek w Europie. Została także odznaczona Złotym Krzyżem Zasługi w 2011 roku.

Od tego momentu poczyniła ogromny postęp. - Zmieniłam styl walki. Zaczęłam lepiej czytać zamiary rywalek - tłumaczy. Nie tylko poprawiła umiejętności techniczne, ale stała się silniejsza psychicznie.

Dopiero w marcu wywalczyła olimpijską nominację. Wtedy na dobre zaczęła przygotowania pod kątem igrzysk. Piekarska nie ukrywa, że później byłoby trudniej o kwalifikację. - Byłaby większa presja z powodu uciekających turniejów, które były jedyną furtką. Na szczęście wywalczyłam trzecie miejsce na Pucharze Świata w Barcelonie i to zapewniło mi olimpijski paszport - mówi.

Olimpijskiej formy szukała na zgrupowaniach w Cetniewie i ostatnio w Spale, gdzie trenowała już mniej intensywnie. - Nie musiałam niczego nadrabiać, bo formę szlifowałam przez cały rok - mówi.

Spała to miejsce szczególne. Wśród sportowców utarło się nawet powiedzenie: "Dzięki Spale są medale". - Mam nadzieję, że to poprowadzi nas do medali. Czy pojawiła się już olimpijska forma? Zobaczymy 30 lipca - mówi Piekarska. Będę musiała trafić w "ten" dzień. Wtedy nie będzie już mowy o formie czy taktyce. Wszyscy będą doskonale przygotowani. Zadecyduje dyspozycja dnia - dodaje.

Piekarska jednym tchem wymienia faworytki do medali. - Niemka Imke Duplitzer czy bardzo utytułowana Francuzka Laura Flessel-Colovic - mówi.

Ale najbardziej obawia się Rumunki Any Marii Brânz , która w Pekinie wywalczyła srebrny medal. - To rywalka, z którą nie mogę wygrać. Na szczęście na początku nie spotkam jej na swojej drodze - mówi.

Piekarska dba o swój wizerunek. Prowadzi swoją oficjalną stronę internetową. Chętnie też bloguje. Zamierza to robić podczas igrzysk. - Lubię pisać. Nie sprawia mi to trudności. Jeden z dziennikarzy powiedział mi, że mam lekkie pióro i tego się trzymam. Skoro innym dobrze się czyta to dlaczego miałabym z tego zrezygnować - mówi Piekarska, która po zakończeniu kariery być może spróbuje swoich sił w dziennikarstwie. - Może w przyszłości będzie to wstęp do mojego późniejszego życia? - kończy.

Więcej o:
Kto ma rację w wymianie zadań między Włoszczowską i Szurkowskim?
Włoszczowska
Szurkowski
Ile medali zdobędzie Polska?
Londyn 2012 czy Euro 2012?
igrzyska
piłka