Sport.pl

Legia testuje piłkarzy z całego świata

Urodzony w Kirgistanie Niemiec Edgar Bernhardt nie jest jedynym piłkarzem z egzotycznego zakątka świata, testowanym przez Legię. Warszawski klub szuka piłkarzy na wszystkich kontynentach. Często sprowadzając na testy barwne postacie.

Edgar Bernhardt

25-letni skrzydłowy, który może grać po obu stronach boiska, a także za napastnikami, przebywa na testach do środy. W grudniu kończy się jego kontrakt z pierwszoligowym fińskim Vaasan Palloseura (VPS). Urodził się w Nowopawłowce w Kirgistanie i oprócz niemieckiego, ma też obywatelstwo tego kraju. Jego droga na testy do Legii była dość kręta. Karierę zaczynał w Vfl Osnabruck. Grał też w Eintrachcie Brunszwik, holenderskim FC Emmen, Wuppertaler SV Borussia, a od 2010 w VPS gdzie w 33 meczach w lidze strzelił 4 gole.

- Został nam polecony przez jedną z osób pracujących dla Legii w Finlandii. Z decyzjami nie będziemy się jednak spieszyć. Musi być zdecydowanie lepszy od tych, których mamy w zespole, abyśmy go pozyskali - powiedział Przeglądowi Sportowemu dyrektor sportowy Legii Marek Jóźwiak.

Osama Elsamni

23-letni napastnik urodzony na Okinawie był przez Legię sprawdzany przed rokiem. Zagrał w sparingach z ADO Den Haag i Zniczem Pruszków. Gola nie strzelił. Jego matka jest Japonką, ojciec Egipcjaninem, byłym reprezentantem kraju. Sam Osama też zadeklarował zainteresowanie grą w reprezentacji Egiptu, ale na razie reprezentacja nie zainteresowała się nim.

W piłkę zaczął grać w Tokio Verdy, a przez półtora roku był piłkarzem FK Teplice. W lidze czeskiej zagrał dziewięć meczów i strzelił jednego gola, ale po kilkumiesięcznej kontuzji kolana nie przedłużono z nim kontraktu. Gdy nie przeszedł testów w Legii wrócił do Japonii i gra tam w Montedio Yamagata.

Kamal Ibrahim

W sierpniu zeszłego roku z pierwszą drużyną i z Młodą Legią ćwiczył 18-letni wówczas Ibrahim, Etiopczyk, który do Warszawy trafił... z Australii. Media na antypodach nazywały go 'Małym Eto'o'. Do Australii trafił osiem lat temu z matką i pięciorgiem rodzeństwa jako uchodźca. Szybko okazało się, że jest piłkarsko utalentowany, choć Daily Telegraph pisał o nim, że 'zanim trafił do Australii, nigdy nie grał w piłkę w drużynie, z określoną taktyką i zadaniami dla poszczególnych piłkarzy. Jego jedyne doświadczenia to gra na bosaka na ulicy'. Jest młodzieżowym reprezentantem Australii.

- Ma spory potencjał, ale musi nabrać doświadczenia w seniorskiej piłce - powiedział po zakończeniu testów trener Skorża. Ibrahim wrócił do Australii i zadebiutował w pierwszoligowym Melbourne Hearts. W tym roku został wypożyczony do South Melbourne. W czerwcu został ambasadorem programu United Trough Football - prowadzonego przez stan Victoria projektu pomagającego takim jak on uchodźcom z Afryki, Iraku, Afganistanu i Birmy.

Mouhamadou Fall

Legia testowała wielu piłkarzy z Afryki, ale takiej historii jak 25-letni Senegalczyk nie miał żaden z nich. Fall z Legią trenował w zeszłym roku przez miesiąc. - Kusi mnie by podjąć z nim współpracę - mówił wtedy trener Skorża, ale ostatecznie klub i piłkarz nie dogadali się w sprawie pieniędzy. Jak Fall trafił na testy do Legii? Latem wygasł mu kontrakt z drugoligowym marokańskim Chabab Houara. Z zespołem senegalskich bezrobotnych piłkarzy walczył o posadę w Świcie Nowy Dwór i Polonii Bytom. Testy w pierwszoligowej Warcie Poznań załatwiła mu mama jego dziewczyny. Gdy drugoligowa Nielba Wągrowiec chciała podpisać z nim kontrakt, wyjechał po wizę i nie wrócił. Po nieudanych testach w Legii szukał zatrudnienia w Białymstoku. Teraz jest piłkarzem Nielby.

Dino Drpić

W przeciwieństwie do wielu testowanych przez Legię, którzy we własnym kraju często są nieznani, 30-letni wychowanek Dinama Zagrzeb był na ustach całej Chorwacji. Wszystko przez małżeństwo z popularną, trochę piosenkarką, trochę modelką Nives Celzjus. Obrońca wyleciał z Dinama w przerwie sezonu 2008/2009 dlatego, że... kochał się z żoną na murawie stadionu Maksimir w Zagrzebiu. Celzjus 'wyczynem' chwaliła się w talk-shows i opisała w doskonale sprzedającej się w Chorwacji gazecie.

Drpić zanim w lutym tego roku trafił na testy do Legii był bardzo obiecującym piłkarzem. Debiutował jako 19-latek w 2000 r. w eliminacjach Ligi Mistrzów przeciw Milanowi (1:3 i 0:3). Potem był podstawowym piłkarzem chorwackiego potentata, grał w reprezentacjach młodzieżowych. Ale po ślubie z Nives Celzijus w 2005 r. stał się bardziej celebrytą niż sportowcem. Obrażał się na dziennikarzy, kłócił z prezesem klubu. Po odejściu z Dinama krótko grał w Karlsruhe, gdzie zażyczył sobie nr. 69 na koszulce (działacze się nie zgodzili). W tym roku był już piłkarzem AEK Ateny. Teraz występuje w Wołyniu Łuck.

Wołodymir Pryjomow

We wrześniu ubiegłego roku na tydzień do Legii trafił ukraiński napastnik lub pomocnik, który CV miał całkiem pokaźne. Był wychowankiem Czarmonorca Odessa, potem grał w Metalurgu Donieck i przez pewien czas w Szachtarze Donieck. Problem w tym, że między majem 2008, a majem 2010 r., czyli przez dwa lata, w ogóle nie grał w piłkę z powodu kontuzji. - Jak spodoba się trenerom, to zostanie - mówił Jóźwiak.

- Pryjomow grał ze mną parę razy, ale głównie widywałem go, jak trenował indywidualnie w bazie Szachtara. W Doniecku nie wytrzymał konkurencji, inni byli od niego lepsi i się nie przebił. Mówili, że to wielki talent i rzeczywiście chłopak potrafił nieźle strzelić z dystansu. To zawodnik dobry technicznie, bardziej do gry ofensywnej niż obrony. Później słuch o nim zaginął - opisywał piłkarza były reprezentant Polski Mariusz Lewandowski.

Teraz 25-letni Pryjomow (na zdj. z lewej) kontuzje ma za sobą i z powodzeniem gra w Rosji. W sezonie 2011 zagrał 24 mecze w Krylii Sowietow Samara. Strzelił jednego gola.

Razak Omotoyossi

Jego testy w Legii we wrześniu zeszłego roku skończyły się tak szybko jak się zaczęły. W poniedziałek lądował na Okęciu, w środę zagrał w sparingu Młodej Legii z pierwszą drużyną i poleciał na zgrupowanie reprezentacji Beninu. Już nie wrócił, choć w Legii zapewniano, że klub pozostaje w stałym kontakcie z napastnikiem.

26-letni piłkarz jest Nigeryjczykiem, ale reprezentuje sąsiedni Benin. Dlaczego? Jeszcze jako junior został ukarany przez nigeryjski związek pięcioletnią (!) dyskwalifikacją za atak na sędziego w czasie meczu. Potem okazało się, że Omotoyossi nawet nie był blisko całego zdarzenia, dyskwalifikację cofnięto, nie zatwierdziły jej CAF ani FIFA, ale napastnik zmienił obywatelstwo i przeniósł się do Beninu.

Grał w benińskim JS Pobe, mołdawskim Sheriffie Tyraspol. Dla Helsingborga strzelał gole w Pucharze UEFA (w sezonie 2007-08 był czwartym strzelcem rozgrywek), ale i kłócił się z dziennikarzami i działaczami. Został sprzedany za 3 mln dol. do saudyjskiego Al Nasr, w sezonie 2009/10 grał w Metz, potem trafił do szwedzkich GAIS i Syrianska FC. Od września jest piłkarzem egipskiego Zamaleku.

Nikita Andriejew

23-letni Rosjanin z Estonii trafił na testy do Legii w lutym 2009 r., jeszcze za kadencji trenera Jana Urbana. To był koniec okna transferowego i ostatecznie trener Legii nie zdecydował się na zatrudnienie niskiego, choć szybkiego piłkarza, z ciekawą historią. - To utalentowany piłkarz, planowano go powołać do kadry, ale on zawsze mówił że chciałby grać w reprezentacji Rosji - opisywał go dziennikarz z Estonii.

Andriejew najlepiej grał zanim skończył 18 lat. Dzięki jego bramce Levadia Talinn wyrzuciła z Pucharu UEFA holenderskie Twente. Był na testach w Borussii Dortmund, a także w moskiewskich CSKA i Lokomotivie, ale nie znalazł tam miejsca. Miał też problemy z prawem. Jako 18-latek został skazany za pobicie na trzy miesiące więzienia w zawieszeniu.

Andriejew przypomniał się kibicom w Polsce po kilku miesiącach, gdy w drugiej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów na jego Levadię trafiła Wisła Kraków. Estończycy wyeliminowali drużynę Macieja Skorży, a gola w Krakowie strzelił Andriejew. Teraz Rosjanin gra w rezerwach Almerii.

Dong Fangzhuo

Jeden z niewielu piłkarzy, który testy w Legii... przeszedł. W przerwie sezonu 2009/10 Legia rozpaczliwie potrzebowała napastnika, ale żaden z testowanych się nie nadawał. Ostatecznie aż na półtora roku zdecydowano się podpisać kontrakt z Chińczykiem z przeszłością w... Manchesterze United.

To nie żart. Alex Ferguson kupił Chińczyka z Dalian Shide za 0,5 mln euro w 2004 r. Dong był 'Czerwonym Diabłem' przez cztery sezony, ale zagrał zaledwie w dwóch meczach. Przez dwa lata miał problemy z uzyskaniem pozwolenia na pracę i w tym czasie grał na wypożyczeniu do belgijskiego Royalu Antwerpia (został tam królem strzelców drugiej ligi). Miał jednak okazję zadebiutować w Lidze Mistrzów, gdy w 2007 r. zmienił Wayne'a Rooneya w końcówce meczu z Romą.

W Legii szybko okazało się, że jest nieprzygotowany do gry i wiosnę w zasadzie stracił. Maciej Skorża po objęciu Legii ocenił, że Chińczyk nie jest mu potrzebny i w sierpniu zeszłego roku rozwiązano z nim kontrakt.

W Legii zagrał cztery mecze, gola nie strzelił. Po przygodzie w Warszawie trafił do portugalskiego Portimonense, a teraz strzela gole dla zdobywcy Pucharu Armenii Miki Erewań.

Więcej o: