Liga Europejska. Legia defensywnie na Gaziantepspor?

- Nie zmieniałbym taktyki przed rewanżem. Jeśli sprawdziła się w Turcji, to powinna się sprawdzić i teraz. A rywale zagrają tak samo, agresywnie zaatakują, bo muszą - mówi były napastnik Legii Cezary Kucharski. Warszawiacy w czwartek o 19 zagrają w eliminacjach Ligi Europejskiej.
W Turcji goście, broniąc się przez 90 minut i rzadko kontratakując, wygrali 1:0. Trener Gaziantepsporu Tolunay Kafkas jest przekonany, że mieli dużo szczęścia. - Nie zasłużyliśmy na taki wynik. Zagraliśmy bardzo dobrze. Nie mogę się pogodzić z tym, że non stop dominowaliśmy, a przegraliśmy. Do Polski jedziemy po awans - powiedział. Turecka prasa uważa, że Gaziantepspor przegrał na własne życzenie. Sportowy magazyn "Fanatik" artykuł o meczu zatytułował "Harakiri Gaziantepsporu".

- W Warszawie Turcy zagrają tak samo. Rzucą się od pierwszych minut do ataku, bo nic innego im nie pozostało - twierdzi Cezary Kucharski. - Jeśli defensywna taktyka sprawdziła się tam, to nie ma powodu, by ją zmieniać. Mają bardzo dobrych piłkarzy w pomocy i na pewno będą próbowali to wykorzystać. Legia musi zagrać konsekwentnie w obronie i gdy będzie miała piłkę, szybko przenosić akcję z obrony do ataku - dodaje.


Wystarczy jednak jeden gol strzelony przez Turków, by z przewagi nic nie zostało. Przed dwoma laty Legia przegrała dwumecz z Broendby, choć z Danii przywiozła remis 1:1. W rewanżu pozwoliła jednak rywalom na strzelenie dwóch goli (2:2) i odpadła. Czy Maciej Skorża powinien nastawić zespół wyłącznie na obronę, skoro jeden gol spowoduje załamanie planu? - W takich sytuacjach na boisku decyduje psychologia. To, jak piłkarze są mentalnie przygotowani - mówi Kucharski.

Trener Legii w poprzednim sezonie w ważnych meczach nie ryzykował. W lidze często próbował piłkarzy na nietypowych pozycjach i w rozmaitym ustawieniu. W Pucharze Polski, gdzie o awansie decydował jeden mecz lub dwumecz, Legia zwykle grała z kontry. Mecze wygrywała skromnie, grając przy tym brzydko, ale w ośmiu spotkaniach straciła tylko trzy bramki.

Legioniści wydają się być przygotowani do biegania przez większość meczu za rywalami posiadającymi piłkę. W Turcji wytrzymali kondycyjnie w trzydziestostopniowym upale. W niedzielę okazało się, że będą mieli więcej czasu na odpoczynek przed rewanżem, bo z powodu ulewnego deszczu odwołano ligowe spotkanie z Zagłębiem Lubin. - Wolałbym grać. Jeden mistrzowski mecz więcej to zawsze więcej praktyki przed rewanżem, tym bardziej że w Turcji sezon się jeszcze nie zaczął. Do meczu z Gaziantepsporem Legia miałaby cztery dni, więc czasu na odpoczynek bardzo dużo - twierdzi Kucharski.

W składzie na Zagłębie zabrakło m.in. Michała Żewłakowa i Inakiego Astiza, którzy wrócili z Turcji z zatruciem pokarmowym, a także narzekających na drobne urazy Michała Kucharczyka i Macieja Rybusa. Żewłakow i Kucharczyk w poniedziałek nie trenowali.

Boisko Legii nasiąknięte ale gotowe na Gaziantepspor »