Liga Europejska. Jacek Magiera: PSV powinno mi zafundować karnet

- Chyba muszą dać mi karnet, bo przynoszę im szczęście - śmieje się drugi trener Legii. - Co jestem na meczu, to wygrywają 6:1 - wyjaśnia. Magiera w sobotę obserwował zwycięstwo PSV nad Groningen w lidze. W środę Legia zmierzy się z holenderską drużyną w Lidze Europejskiej. Relacja od 21.05 na Sport.pl
- W sobotę wygrali 6:1. Tak samo było, gdy obserwowałem ich przed pierwszym meczem w grupie. Wtedy pokonali 6:1 Excelsior - mówi Magiera. Legia podejmuje PSV w meczu, który może zdecydować o pierwszym miejscu w grupie C Ligi Europejskiej. Holendrzy mają na koncie 10 punktów, Legia o punkt mniej. Oba zespoły zapewniły sobie już wyjście z grupy.

W wrześniowym meczu w Eindhoven wygrali gospodarze. - Gdy ich oglądam, to mam wrażenie, że jako jedni z niewielu podjęliśmy walkę. Porażka jest porażką, ale to było tylko 0:1 - mówi drugi trener Legii. - Lepiej czują się w ataku niż w obronie, a w dodatku mają bardzo przydatną cechę: po strzelonym golu chcą od razu strzelić kolejnego. Nie cofają się. Chcą cały czas być przy piłce, może właśnie dlatego, by nie dać rywalowi okazji do ataku. Czasem się rozluźniają. Tak stracili bramkę w meczu z Groningen, przez "bilard" w obronie, minutę po strzeleniu czwartego gola. Ale nie minęło kilka minut, a strzelili następnego - opisuje.

- To wyrównany skład, a w dodatku bardzo młody. Strootman i Wijnaldum mają po 21 lat. Mertens jest niewiele starszy. W porównaniu z meczem z Legią, na lewej obronie kontuzjowanego Pietersa zastąpił 17-letni Jetro Willems, a Jermaina Lensa w pomocy - 18-letni Zakaria Labyad. Gdyby wyjąć ze składu Wilfrieda Boumę, bramkarza Andreasa Isakssona [33 i 30 lat - red.] drużyna byłby niesamowicie młoda - dodaje.

Magiera w Eindhoven rozmawiał też z polskim bramkarzem PSV Przemysławem Tytoniem, który wciąż dochodzi do zdrowia, po kontuzji odniesionej we wrześniowym meczu z Ajaxem, gdy został kopnięty kolanem w głowę. Polak bronił w pierwszym meczu obu drużyn. - Fizycznie czuje się dobrze. Chciałby znaleźć się w składzie, który poleci do Warszawy. A czy będzie miał szansę na grę? Zobaczymy.

Michał Żewłakow: » Fajnie jest pograć na wiosnę