T-Mobile Ekstraklasa. Skorża zagroził dymisją? Trener Legii wściekły na transfery klubu

Maciej Skorża rozważał odejście ze stanowiska trenera Legii - taką informację podały wiadomości sportowe TVP. - Skorża ma prawo być niezadowolony ze sprzedaży Ariela Borysiuka i Macieja Rybusa, ale o dymisji nie ma mowy - tłumaczy rzecznik prasowy klubu Michał Kocięba. - To jakaś plotka - dodaje dyrektor sportowy Legii Leszek Miklas
Legia rozgrywa jeden z najlepszych sezonów w ostatnich latach. Jest wiceliderem tabeli, do prowadzącego Śląska traci cztery punkty. Podopieczni Macieja Skorży świetnie radzą sobie w Lidze Europejskiej, w której awansowali do 1/16 finału.

Siłą Legii był kolektyw oparty głównie na młodych zawodnikach z Polski, którzy od kilku lat szkolili się w klubie. W środku pola Skorża zaufał młodemu Borysiukowi, który stał się najważniejszym elementem gry obronnej drużyny. Kluczowym piłkarzem w ataku był Rybus, który choć strzelił tylko jednego gola w lidze, aż osiem razy popisał się asystą (jest liderem klasyfikacji najlepiej podających w T-Mobile Ekstraklasie).

Obu nie ma już w Legii, a do klubu przyszedł jedynie nastoletni Ghańczyk Albert Bruce, który nie jest jeszcze przygotowany do gry na wysokim poziomie. Nic dziwnego, że Skorża jest wściekły na ruchy transferowe klubu. Według wiadomości sportowych TVP, szkoleniowiec zagroził dymisją. Dziennikarze pojechali w poniedziałek, by porozmawiać ze szkoleniowcem Legii, ale ten mało co nie staranował operatora kamery. Rzucił jedynie: "Panowie, mam trening, drużyna czeka!"

Zaczepiony przez reporterów TVP Jakub Wawrzyniak również odmówił wypowiedzi. Stanowisko w tej sprawie przedstawił rzecznik prasowy Legii, Michał Kocięba. - Skorża ma prawo być niezadowolony ze sprzedaży Ariela Borysiuka i Macieja Rybusa, ale o dymisji nie ma mowy - stwierdził.

- Trener Skorża ani nie podał się do dymisji, ani nie groził, że to zrobi. To jakaś plotka - skomentował w poniedziałek wieczorem Sport.pl dyrektor sportowy Legii Leszek Miklas.