T-Mobile Ekstraklasa. Legia nie kupi. Weźmie za darmo

?Najpierw sprzedaj, potem sprowadzaj? - te słowa usłyszał dyrektor sportowy Legii Marek Jóźwiak przed kluczowymi meczami Ligi Europejskiej. Po sprzedaży trzech piłkarzy dopiero teraz próbuje wzmacniać skład. 32-letni skrzydłowy Hiszpan Nacho Novo zadebiutuje w niedzielnym meczu ze Śląskiem.
Ariel Borysiuk został sprzedany do Kaiserslautern 31 stycznia, czyli ostatniego dnia okna transferowego w większości europejskich lig. Maciej Rybus i Marcin Komorowski odejdą do Tereka Grozny 24 lutego, czyli ostatniego dnia transferowego w Rosji.

W ich miejsce sprowadzono dotąd tylko Novo, który niedawno rozwiązał kontrakt ze Sportingiem Gijon. Podpisał półroczny kontrakt. Nie ma za to zapowiadanego 29-letniego napastnika Ismaela Blanco, bo transfer blokuje jego obecny klub, meksykański San Luis.

- Blanco ma kontrakt z San Luis do czerwca, ale prezes obiecał, że jeśli znajdzie klub w Europie, puści go. Kiedy Blanco znalazł drużynę, od razu pojawiły się problemy. Prezes zmienił zdanie i teraz nie chce go puścić za darmo. We wtorek rano, może w środę zapadnie ostateczna decyzja, czy Blanco do nas przyjdzie - powiedziano nam w klubie przy Łazienkowskiej.

Zarząd Legii wydał zgodę na sprowadzenie Argentyńczyka, byłego dwukrotnego króla strzelców ligi greckiej, tylko pod warunkiem, że przyjdzie za darmo. A innych wzmocnień nie będzie. To też powiedziano nam w klubie.

Dlaczego Legia, mając szansę na awans do 1/8 Ligi Europejskiej i wciąż na mistrzostwo Polski, nie chce pomóc drużynie, a wręcz ją osłabia? To koncepcja nowego zarządu klubu. W grudniu Marka Drabczyka i Leszka Miklasa zastąpili Piotr Zygo oraz Rafał Wyszomierski. Zygo, przed laty nawet prezes, został teraz dyrektorem generalnym i ma najwięcej do powiedzenia w kwestiach piłkarskich. To głównie on przy wsparciu Wyszomierskiego oraz prezesa Pawła Kosmali mówił "nie" Jóźwiakowi. Były piłkarz Legii wspomniał o tym w wywiadzie dla "Polska The Times". - Przedstawiłem listę zawodników, którzy zaakceptowali nasze warunki i mogli przyjść do klubu. Ale nie dostaliśmy zgody. Pytam się: na jakiej zasadzie ktoś mi mówi, czy ten zawodnik jest dobry, czy nie, skoro ja za to odpowiadam i razem z trenerem mówimy, że jego umiejętności są na odpowiednio wysokim poziomie i ja bym go chciał w drużynie? Nie jestem nieomylny, ale słowo "nie" pojawia się zbyt często - opowiadał Jóźwiak.

Proponował m.in. reprezentanta Angoli Manucho, który niedawno grał w Manchesterze United czy Lucasa Pratto, który został wypożyczony z Genui do Velez Sarsfield i paru innych. - W przypadku tych, których proponowałem, to nie była kwestia kasy, tylko akceptacji. Jeśli w dalszym ciągu decyzyjność w klubie będzie wyglądała tak jak w tym okienku transferowym, to nie widzę poprawy na przyszłość - stwierdził Jóźwiak.

Na razie Legia bez Rybusa (osiem asyst jesienią) i Borysiuka przegrała ligowy mecz z Górnikiem Zabrze i spadła na trzecie miejsce w T-Mobile Ekstraklasie. Do liderującego Śląska, z którym gra w niedzielę, traci pięć punktów. W czwartek zespół Macieja Skorży rozegra rewanż ze Sportingiem w Lizbonie. W Warszawie było 2:2. - Dwa najbliższe mecze zadecydują, o co walczymy w tym sezonie - powiedział Skorża. Poniedziałkowym trening obejrzał m.in. Mariusz Walter, szef koncernu ITI, właściciela Legii.