Puchar Polski. Czy Ruch może odebrać Legii trofeum?

Ambitna i dobrze poukładana przez trenera Waldemara Fornalika chorzowska drużyna chce odebrać Legii trofeum, które warszawski klub wywalczył rok temu. We wtorek o 18 w Kielcach finał Pucharu Polski, transmisja w TVP 2, TVP Sport i TVN Turbo. Relacja na Sport.pl
Finał Pucharu Polski i Barcelona - Chelsea na żywo w m.sport.pl


Dwa tygodnie temu Ruch przegrał ligowy mecz z Legią na Łazienkowskiej 0:2 i zespół Macieja Skorży odskoczył chorzowianom w tabeli na cztery punkty. To było jednak jedyne zwycięstwo legionistów w sześciu ostatnich kolejkach. I choć wciąż pozostaje liderem, grunt powoli usuwa jej się spod nóg. Każda kolejna porażka może spowodować, że Ruch albo Śląsk wyprzedzi ją w tabeli. Chorzowianie tracą tylko punkt, wrocławianie - dwa, a czwarty w tabeli Lech - cztery punkty mniej. Do końca zostały trzy kolejki.

Przed finałem PP legioniści są podłamani. Jeśli przegrają finał Pucharu Polski i tak przygnębiająca atmosfera w zespole jeszcze się pogorszy. Może się bowiem okazać, że Legia skończy sezon bez żadnego trofeum, co - w komfortowej sytuacji, jaką miała do niedawna - byłoby dla niej sportową katastrofą. W klubie z Łazienkowskiej nie przestają marzyć o pierwszym od 1997 roku dublecie, ale szanse Ruchu na drugą w historii podwójną koronę rosną z każdym meczem.

Na razie w chorzowskiej drużynie największą zagadką jest to, kto zastąpi Arkadiusza Piecha w ataku. Najlepszy i najskuteczniejszy napastnik niebieskich pauzuje z powodu żółtych kartek. - Na boisku przekonamy się, czy brak Arka to duży problem dla zespołu - mówi trener Fornalik. - Przez cały sezon dbaliśmy o wszystkich napastników po to, by teraz miał go kto zastąpić i dać drużynie tyle samo, ile Piech. W ligowym meczu z Polonią Warszawa przez 45 minut grał Andrzej Niedzielan. Szukamy rozwiązań.

Niebiescy mają też problem z zestawieniem linii obrony. Kontuzja kolana wyeliminowała Serba Żeljko Dokicia, który w ostatnim ligowym meczu z Polonią strzelił zwycięskiego gola. Z powodu kartek nie zagrają Igor Lewczuk i Tomas Josl. Nie w pełni sił jest też Marek Szyndrowski (uraz kolana) i Łukasz Burliga (stłuczenie uda), ale obaj powinni znaleźć się w wyjściowym składzie. - To końcówka sezonu, piłkarze są zmęczeni, a kontuzje wpisane w ich pracę. Od kilku tygodni każdy mecz gramy o wielką stawkę. Od każdego spotkania coś zależy, każdy jest najważniejszy. Po piłkarzach widzę, że nikt się nie oszczędza - dodaje trener Ruchu, który oprócz pojedynku z Legią nie przegrał żadnego innego ligowego spotkania tej wiosny. Do finału miał zdecydowanie trudniejszą drogę niż Legia - eliminował m.in. Wisłę po karnych i Cracovię oraz ŁKS po dogrywce. Najtrudniejszym i jedynym przeciwnikiem drużyny Macieja Skorży z ekstraklasy był Widzew.

Na poważnego rywala trafiają dopiero w finale. Będą osłabieni, ale nie tak jak Ruch. Do ostatnich chwili będzie się ważył los Danijela Ljuboi. Najskuteczniejszy i właściwie jedyny napastnik Legii doznał kontuzji w sobotnim meczu z Lechem. - Nie będę ryzykował jego zdrowia za wszelką cenę. Jeśli dziś będzie się ruszał i truchtał na treningu, to decyzję podejmę przed meczem - powiedział wczoraj Skorża.



Za kartki będzie pauzował skrzydłowy Nacho Novo. Do zespołu może wrócić Rafał Wolski, który w ostatnim spotkaniu ligowym nie grał z powodu upomnień, a poza tym miał zbitą piętę. Na tak ważny mecz jak finał PP prawdopodobnie wyzdrowieją wszyscy, którzy ostatnio mieli problemy, czyli stoper Michał Żewłakow i skrzydłowy Michał Żyro. 15. w historii Puchar Polski poprawiłby nastroje zawodników podłamanych brakiem zwycięstw i słabą grą.

Niedawna wygrana z Ruchem w lidze nie powinna uśpić czujności Legii, bo do przerwy było 0:0, a nim Michał Kucharczyk strzelił pierwszego gola - doskonałych okazji dla Ruchu nie wykorzystali Piech i Maciej Jankowski. Obaj przegrali pojedynki z bramkarzem Duszanem Kuciakiem. Jeśli tym razem strzelą gola, Legia może się nie podnieść. W tym sezonie w lidze zespół Skorży pięć razy tracił bramkę jako pierwszy i nigdy nie udało mu się doprowadzić choćby do remisu.

Siłą niebieskich powinna być druga linia. Kluczowi zawodnicy tej formacji - Marcin Malinowski, Wojciech Grzyb, Łukasz Janoszka czy Gabor Straka - wciąż czekają na pierwsze trofeum w piłkarskiej karierze. - Dla wielu piłkarzy Ruchu to może być jedyna szansa w życiu. O grze w finale, o zdobyciu Pucharu, decyduje szereg czynników. Nie brakuje doświadczonych reprezentantów Polski, którzy nigdy nie stanęli przed taką szansą - mówi Fornalik.

38

lat temu Ruch wywalczył jedyny w swojej historii dublet.

Maciej Skorża » przed finałem: Wygrana da nam turbodoładowanie