Urban o niedoszłym transferze Lewandowskiego: Ktoś chce zwalić na mnie winę

Podczas pierwszej kadencji Jana Urbana w Legii, klub zaprzepaścił szansę zakontraktowania Roberta Lewandowskiego, decydując się na transfer Mikela Arruabarreny. Hiszpan nie sprawdził się w Warszawie, a Lewandowski stał się gwiazdą europejskiego formatu. Kibice Legii o nieudany zakup mieli pretensje do Urbana. Szkoleniowiec w wywiadzie dla nSportu odpiera zarzuty.
Kibice Legii nie szaleli z radości, kiedy klub ponownie zatrudnił na stanowisku trenera zespołu Urbana - podkreśla serwis Legia.Net przypominając m.in. sprawę transferu Lewandowskiego.

W 2006 roku obecny gwiazdor Borussii Dortmund i reprezentacji Polski był piłkarzem legijnych rezerw, ale nikt specjalnie nie chciał zatrzymać go na Łazienkowskiej. Lewandowski przeszedł do Znicza Pruszków, a potem do Lecha i Borussii. Jak wspomina sytuację z odejściem Lewandowskiego Urban?

- Ktoś chce ewidentnie zwalić na mnie winę, że to ja nie chciałem Lewandowskiego - mówi trener Legii w wywiadzie na nSportu. - Wiele razy podkreślałem, ze "Lewego" widziałem jeden raz. Nigdy nie chciałem być takim kozakiem, co po jednym razie ocenia zawodnika i wie, na co go stać - dodaje Urban.

- Lewandowski był kiedyś w Legii, ale mnie tutaj wtedy nie było i oddano go z powrotem. W tym okresie, kiedy zatrudnialiśmy Arruabarrenę, przy Łazienkowskiej byli zatrudnieni ludzie, którzy znali potencjał Roberta, widzieli go wiele razy. Mimo to podjęli taką decyzję - tłumaczy Urban.