Po co Legii Marcin Wasilewski

To obrońca, a tych na Łazienkowskiej może zabraknąć. Ulubieniec trybun i zadziora, który przydaje się każdej drużynie. Piłkarz z doświadczeniem z Ligi Mistrzów i reprezentacji, który mógłby pokierować wychowankami Legii - pisze Kuba Dybalski z Warszawa.sport.pl.
Rusz się w Warszawie. W sobotę trening przed maratonem Orlenu i półmaraton Komandosa

Marcin Wasilewski, 33-letni obrońca, jest po słowie z prezesem Legii Bogusławem Leśnodorskim. Trafi na Łazienkowską, jeśli do końca tygodnia nie otrzyma ciekawszej oferty. Z Anderlechtem umowa kończy mu się latem, ale Belgowie nie będą robić mu przeszkód w odejściu już teraz. W Legii nie zarobi tyle co na zachodzie Europy, ale będzie miał okazję walczyć o Ligę Mistrzów.

Już na początku okna transferowego Leśnodorski zapowiadał, że warszawiacy będą szukać przede wszystkim obrońców. We wtorkowym sparingu z FK Krasnodar (1:1), najważniejszym przed startem ligi, na środku obrony zagrali Inaki Astiz i Michał Żewłakow. Hiszpan zawinił przy straconym golu (choć potem sam wyrównał, dobijając strzał Danijela Ljuboi), potwierdzając niejako, że to właśnie defensywa była jesienią najsłabszą formacją zespołu Jana Urbana.

Legia traciła przynajmniej jednego gola w 18 z 24 rozegranych meczów. Kilka razy musiała w czasie spotkania odrabiać straty. Słabo spisuje się sprowadzony przed sezonem stoper Marko Szuler. Najczęściej grali Astiz z Żewłakowem, ale im też zdarzały się błędy. Na dodatek obu piłkarzom w lecie wygasają kontrakty z klubem.

Astiz chce zostać w Warszawie, a w klubie chcą, by Hiszpan wciąż grał przy Łazienkowskiej. Trwają negocjacje. Żewłakow też zapewne zostanie w Legii, choć nie wiadomo, w jakiej roli. W klubie bardzo chcą, by 37-letni piłkarz po zakończeniu kariery zastąpił na stanowisku dyrektora sportowego zwolnionego niedawno Marka Jóźwiaka. Legię najpewniej opuści Dickson Choto, który od wielu lat równie często co gra się leczy. Ostatnio Zimbabwejczyk nie mieści się w pierwszym składzie.

Na wymienionej czwórce stoperów legijne zasoby się kończą. Jesienią Urban, z pożytkiem dla drużyny, wystawiał na środku obrony grającego zwykle przy prawej linii Artura Jędrzejczyka, ale wobec kontuzji Jakuba Rzeźniczaka ten wróci na swoją pozycję. Teoretycznie na środku obrony może grać Ivica Vrdoljak, ale Chorwat ostatnio robił to za trenera Macieja Skorży.

Wasilewski to charyzmatyczny piłkarz. Przed meczami kadry, których zagrał już 68, najgłośniej śpiewa hymn. Na boisku najgłośniej pokrzykuje na kolegów. 186 cm wzrostu, 88 kg wagi i tatuaże na obu rękach robią wrażenie. Jego boiskowe przydomki to m.in. "Czołg", "Bestia", "Zadziora", "Rzeźnik z Poznania" czy "Bizon".

Choć w tym roku skończy 33 lata, Wasilewski nie miał do tej pory większych problemów ze zdrowiem. Jedyna dłuższa przerwa w grze to bardziej katastrofalny wypadek niż kontuzja. 30 sierpnia 2009 r. pomocnik Standardu Liege Axel Witsel złamał mu nogę w dwóch miejscach. Od oglądania powtórek na YouTube cierpnie skóra. Lekarze zastanawiali się, co zrobić, by piłkarz mógł normalnie chodzić - Wasilewski przeszedł sześć operacji, zamontowano mu śruby w nodze. W listopadzie 2010 r. niezłomny piłkarz wszedł na boisko w 85. min meczu ligowego z Charleroi.

To właśnie za charakter i nieustępliwość uwielbiają go kibice Anderlechtu. Gdy leczył kontuzję, skandowali jego nazwisko w 25. minucie każdego meczu (w tej, w której Witsel złamał mu nogę). Klub przedłużył z nim wtedy kontrakt do końca obecnego sezonu.

W Legii ktoś taki byłby nieoceniony. Klub z Łazienkowskiej korzysta ostatnio w wysypu talentów z akademii piłkarskiej, ale młodzi piłkarze potrzebują kogoś, na kim mogą się wzorować i kogo mogliby podglądać na treningach. W pierwszym zespole trenuje kilku ofensywnych 20-latków, wychowanków klubu, ale na razie żaden młody obrońca nie przebił się do pierwszego składu.

Może łatwiej będzie pod okiem Wasilewskiego?