Ekstraklasa. Nie wiadomo, jak gra w piłkę, ale kochanek z niego niezły

30-letni obrońca Dino Drpić wyleciał z klubu, ponieważ uprawiał z żoną seks na środku boiska w Zagrzebiu. Para ma w planach igraszki na kolejnych stadionach, ale raczej nie na Łazienkowskiej w Warszawie. Drpić nie przekonał trenerów i raczej nie podpisze kontraktu.
Żona Drpicia, byłego piłkarza Dinama Zagrzeb, którego testuje teraz Legia, akcją na stadionie była zachwycona. - Dino skłonił ludzi z klubu, by włączyli jupitery, i wreszcie mogliśmy spełnić jego marzenie o seksie na środku boiska. Był bardzo niegrzeczny - opowiada Nives Celzijus, trochę piosenkarka, trochę modelka.

O zdarzeniu napisała w książce "Naga prawda" (najlepiej sprzedający się w Chorwacji tytuł w 2009 r.) i opowiadała w talk-show. Do zdarzenia na stadionie Maksimir w Zagrzebiu doszło niedługo przed meczem eliminacji Euro 2008 między Chorwacją a Anglią. Gospodarze wygrali 2:0.

Skandal był bezpośrednim powodem wystawienia Drpicia na listę transferową w przerwie zimowej sezonu 2008/09. Prezes Zdravko Mamić stracił cierpliwość do wychowanka Dinama, który wcześniej wielokrotnie dawał się przełożonym we znaki.

Debiutował jako 19-latek w 2000 r. w eliminacjach Ligi Mistrzów przeciw Milanowi (1:3 i 0:3). Potem był podstawowym piłkarzem chorwackiego potentata, grał w reprezentacjach młodzieżowych. Miroslav Blażević twierdził, że to jeden z najlepszych obrońców, jakich widział, a trener reprezentacji Slaven Bilić powołał go w 2007 r. na towarzyski mecz ze Słowacją.

Ale po ślubie z Nives Celzijus w 2005 r. stał się bardziej celebrytą niż sportowcem. Dziennikarzy ignoruje nawet w obecności prezesa klubu, o tym co myśli Dino, gazety dowiadują się od żony, która opowiada chętnie, zwłaszcza o małżeńskim życiu intymnym.

W chorwackich nocnych lokalach Drpicia znają bardzo dobrze. Tak jak policjanci, których zwyzywał kiedyś podczas kontroli drogowej. Kibice Hajduka też go zapamiętali, kiedy zdjął spodnie i wypiął się w ich stronę, kiedy lżyli jego żonę. Gdy dowiedzieli się o tym planujący transfer działacze Besiktasu Stambuł, wycofali ofertę sięgającą miliona euro.

Drpić miał w Turcji zarabiać 700 tys. euro za sezon, ale skończyło się na niższym kontrakcie w niemieckim Karlsruhe (zażyczył sobie nr 69 na koszulce, na co nie przystali działacze), z którym spadł do drugiej ligi. Wiosną zeszłego roku rozwiązał kontrakt z Niemcami za porozumieniem stron i od tamtego czasu nie gra. Teraz stara się o angaż w Legii, która rozpaczliwie szuka stopera. - Mam nadzieję, że dobrze wypadnę, ale zdaję sobie sprawę, że długo nie ćwiczyłem - powiedział portalowi Legia.com.

Warszawski klub zareklamował koledze były kapitan Dinama Ivica Vrdoljak. Obaj mają tego samego menedżera. - To wystarczyło, bym zdecydował się na testy.

Żona w tym czasie opowiada kolorowym gazetom o swoich planach. - Np. seks na dachu Santiago Bernabeu - marzy Celzijus. O warszawskim stadionie, którego budowa kończy się w marcu, na razie nie wspomina.

Drpić jednak nie zagra w Legii?

Testy pokazały, że jest jednak mało prawdopodobne, by Drpić został w Legii. Z powodu kontuzji nie zagrał we wtorkowym sparingu z Lokomotiwem Moskwa i opuścił zgrupowanie. Według słów dyrektora Jóźwiaka Chorwat rywalizuje o kontrakt z testowanym na pierwszym zgrupowaniu na Cyprze Dejanem Kelharem i to Słoweniec najprawdopodobniej zagra wiosną przy Łazienkowskiej