Ekstraklasa. Trener Legii się "nie udał". Kto za niego?

Macieja Skorży nie uratował Puchar Polski, nie uratują go również ligowe zwycięstwa. Władze Legii szukają następcy, rozmawiają m.in. z Vladimirem Weissem i Huubem Stevensem
47-letni Weiss to selekcjoner reprezentacji Słowacji, z którą najpierw sensacyjnie awansował na mundial, a później jeszcze bardziej sensacyjnie przebił się w RPA do 1/8 finału. Wcześniej do Ligi Mistrzów wprowadził Artmedię Petržałka, rozbijając w eliminacjach m.in. Celtic Glasgow (u siebie 5:0). - Chciałbym od lata pracować w klubie. Brakuje mi tego - powiedział niedawno słowackim mediom i od razu odebrał kilka telefonów od rosyjskich dziennikarzy, a także od szefów Dynama Moskwa, którzy negocjują też z Feliksem Magathem. Weissa w Rosji znają, bo w latach 2006-07 prowadził Saturn Ramienskoje. Chciałby łączyć rolę trenera klubowego i reprezentacyjnego.

Jego kontrkandydat to 58-letni Stevens. Holender w kwietniu stracił pracę w Red Bull Salzburg. Największe sukcesy odnosiło z nim jednak niemieckie Schalke, które w 1997 roku zdobyło po finale z Interem Mediolan Puchar UEFA. Władze Legii według naszych informacji rozmawiały z nim w Wiedniu kilkanaście dni temu.




Niedzielna wygrana Wisły na dobre pozbawiła Legię szans na mistrzostwo. Dla Skorży nadziei też już nie ma, mimo że takiej passy jak w ostatnim tygodniu legioniści nie mieli od wielu miesięcy - sięgnęli po Puchar Polski będący przepustką do trzeciej rundy Ligi Europejskiej, w lidze wygrali dwa kolejne mecze ligowe, co przy nierównej grze innych kandydatów do podium znów otwiera im szanse na wicemistrzostwo kraju. I to mimo 11 porażek, wciąż ujemnego bilansowi bramek i grze, która co prawda się poprawia, ale daleka jest od oczekiwań właścicieli i kibiców.

Nie wiadomo jednak, jaki plan na końcówkę ligi ma Skorża. Po piątkowej wygranej z Koroną Kielce (3:1), najgorszą wiosną drużyną ekstraklasy, wielokrotnie powtarzał: "Udało się". Legii "udało się" wyrównać, "udało się" strzelić kolejne gole, wreszcie "udało się" wygrać. Z jego słów wynikało, że szkoleniowiec pracuje w biednej drużynie środka ligi, której od czasu do czasu coś się uda, a nie w klubie z wielkim budżetem, jeszcze większymi aspiracjami, z najnowocześniejszym polskim stadionem.

Następne spotkania, zwłaszcza te kluczowe z Jagiellonią i Wisłą, Skorża ma zamiar potraktować jako "sprawdzenie się na tle rywali walczących o mistrzostwo". Tyle że białostoczanie ponieśli kolejną porażkę i warszawiaków dzielą od drugiego miejsca już tylko trzy punkty. Nie wiadomo więc, czy będzie to bitwa, czy tylko potyczka, w której pozbawiony presji Skorża (uważa, że sprawę załatwił Puchar Polski, a medal ligowy byłby miłą pamiątką) wypróbuje kolejnych zawodników. W piątek znów dał szansę Arielowi Cabralowi i Januszowi Golowi, wypuścił na 90 minut rekonwalescenta Tomasza Kiełbowicza oraz spróbował w ataku 19-letniego Michała Żyrę.

Działacze nie czekają, co stanie się w pięciu ostatnich meczach, choć Skorża coraz częściej i sugestywniej wysyła sygnały, że chciałby wypełnić trzyletni kontrakt do końca. Władze Legii mają jednak inne plany, a w wywiadzie dla "Tygodnika Powszechnego" właściciel klubu Mariusz Walter komentuje bardzo dosadnie: "Ten rok jest obarczony tak wieloma błędami w kwestiach transferowych, że wyczerpał naszą tolerancję wobec nietrafnych decyzji. Kiedy patrzę z perspektywy na odejście pana Jana Urbana właśnie po długiej serii porażek, mam poczucie, że w analogicznej sytuacji z panem Maciejem Skorżą jesteśmy ciut mądrzejsi. Ale, proszę darować banał, jest gdzieś granica, jeśli w telewizji próby wprowadzenia jakiegoś programu nie odpowiadają widzowi, trudno prace nad nim kontynuować w nieskończoność".