Ekstraklasa. Wisła pokonała Lecha, Legia i Jagiellonia zgubiły punkty

W hicie 26. kolejki w środę Wisła Kraków pokonała na własnym boisku Lecha Poznań 1:0. We wtorek Cracovia pokonała na wyjeździe 2:1 Polonię Bytom, a Polonia Warszawa wygrała 2:0 z Jagiellonią. Punkty straciła Legia, która tylko zremisowała w Zabrzu.
Środa, 11 maja

W drugiej połowie Arka grała fatalnie... Piłkarze Straki walili głową w mur, oddali tylko dwa strzały na bramkę Perdijicia, z tym, że żaden z nich nie mógł zagrozić Chorwatowi. Ruch grał niezwykle spokojnie i mądrze. W odpowiednich momentach potrafił przyspieszyć, z impetem ruszyć na rywala i zagrozić jego bramce. W 66. minucie po kapitalnej wrzutce Piecha wynik ustalił młody Jankowski, który popisał się wyśmienitym uderzeniem głową. - Mimo, że strzeliłem gola, zagrałem słabo - mówił po meczu snajper Ruchu. Wypowiedź Jankowskiego idealnie opisuje poziom gry... Arki. Faktycznie, chorzowianie nie zachwycili, ale na beznadziejnie grających gospodarzy to zupełnie wystarczyło. Po tej kolejce Arka została czerwoną latarnią Ekstraklasy.

W drugiej połowie Widzew kontrolował grę, ale później oddał inicjatywę rywalowi. W 81. minucie Darvydas Sernas zmarnował aż dwie stuprocentowe okazje. Niewykorzystane okazje zemściły się. Trzy minuty później po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i złym wybiciu piłki przez obrońców Widzewa, fantastycznym wolejem popisał się Nowak. To nie był ciekawy mecz. W dokonaniach graczy obu ekip brakowało precyzji, spokoju i gdyby nie emocjonująca końcówka, spotkanie to przeszłoby bez echa.

To już oficjalne - Lech nie obroni mistrzostwa Polski. Wiemy, że to było oczywiste od dawna, ale tym razem po naszej stronie stoi nawet matematyka. Wisła wygrała w pełni zasłużenie, choćby dlatego, że atakowała częściej, niż raz na 15 minut. Lech na poważnie zaatakował dopiero po stracie bramki, ale nie na tyle poważnie, żeby skończyło się to jakimkolwiek zagrożeniem dla bramki Pareiki.

Druga połowa miała niesamowity przebieg. Wreszcie kibice oglądali futbol na wysokim poziomie - strzały, ładne akcje i przede wszystkim gole. Kiedy Andrzej Niedzielan trafił do siatki rywala po raz drugi, wydawało się, że jest już po meczu. Rozprężona Korona spoczęła na laurach. Bramka kontaktowa dla Lechii to efekt zlekceważenia rywala i dużej lekkomyślności. Po akcji Traore i Nowaka, Hernani wybił piłkę wprost w Stano i obrońca gospodarzy zaliczył trafienie samobójcze. Lechia od tego momentu zaczęła atakować. Pod koniec meczu grała odważnie, a przede wszystkim dokładnie. Dwie pieczołowicie skonstruowane akcje dały kolejne trafienia. Najpierw z dystansu strzelił Surma, a w 90. minucie gry Paweł Nowak wyśmienitym uderzeniem z 16. metra dał zwycięstwo Lechii. To był niesamowity mecz!

Wtorek, 10 maja

Cracovia wygrywa w bardzo ważnym spotkaniu w kontekście walki o utrzymanie. Zwycięstwo w Bytomiu jest dopiero pierwszym triumfem krakowian w tym sezonie w meczu wyjazdowym. Na koniec sezonu może się jednak okazać, że najważniejszym.

Polonia zasłużenia zdobywa trzy punkty. Piłkarze Jacka Zielińskiego prezentowali się w tym spotkaniu dużo lepiej i przede wszystkim bardziej zależało im na zdobyciu bramki. Dobrze broniącą się Jagiellonię przełamali jednak dopiero kwadrans przed końcem, Bramka Bruno wywołała jednak sporo kontrowersji, bo wydawało się, że piłkę ręką w polu karnym zagrywał Smolarek, który w tej akcji jako pierwszy oddał strzał.

Górnik rzutem na taśmę ratuje remis! Przez całą drugą połowę to Legia była zespołem lepszym. W ostatniej akcji koncentracji zabrakło Skabie, który po niezbyt mocnym uderzeniu Jeża wypuścił piłkę z rąk i dał się pokonać Sikorskiemu. Przypomnijmy, że jesienią w spotkaniu pomiędzy obiema drużynami Legia zdobyła trzy punkty w ostatnich sekundach. Dziś finisz należał do zabrzan.

Śląsk Wrocław pobił swój rekord dziewięciu meczów bez porażki i awansował na trzecie miejsce w tabeli, wykorzystując potknięcie Legii! Ekipa Oresta Lenczyka przez całe spotkanie mądrze się broniła i w decydującym momencie zadała nokautujący cios rywalowi.