Sport.pl

Transfery. Moshe Ohayon, desant z Izraela do Legii Warszawa

17 goli i 9 asyst miał w poprzednim sezonie w lidze izraelskiej Shlomi Moshe Ohayon. W czwartek 28-letni pomocnik klubu Ashdod przyleciał do Warszawy i trenował z Legią. W piątek zagra w sparingu z Żalgirisem Wilno i podpisze kontrakt z drużyną Macieja Skorży.
Przez tydzień Legia testowała pomocnika Maccabi Tel Awiw Tamira Kahlona, interesowała się jego kolegą z zespołu Maorem Buzaglo. Ale piłkarzem warszawskiego zespołu zostanie Ohayon. Legia nic za niego nie zapłaci - 30 czerwca skończył mu się kontrakt z Ashdodem i dziś nie ma zobowiązań. W Warszawie ma zarabiać ok. 200 tys. euro. Będzie trzecim graczem pozyskanym przez Legię latem - wcześniej, także za darmo, na Łazienkowską trafili 35-letni stoper Michał Żewłakow i o dwa lata młodszy serbski napastnik Daniel Ljuboja. W piątek o północy mija termin zgłoszeń piłkarzy na mecze III rundy eliminacji Ligi Europejskiej. Niewykluczone, że jeszcze w piątek, w ostatniej chwili kontrakt z warszawskim klubem podpisze kolejny piłkarz z zagranicy.

Ohayon ma 28 lat, jest wychowankiem FC Ashdod. Wydaje się piłkarzem, którego Legia w pocie czoła szukała przez całe lato - ofensywnym pomocnikiem, który potrafi rozegrać piłkę, skutecznie podać do napastnika i dobrze wykonać rzut wolny. W poprzednim sezonie tę rolę pełnili w Legii skrzydłowy Miroslav Radović i Argentyńczyk Ariel Cabral, który wrócił z wypożyczenia do Velezu Sarsfield.

Ohayon ma za sobą świetny sezon w słabym klubie ligi izraelskiej. Jego drużyna zajęła ledwie 12. miejsce. Był jednak czwartym strzelcem ligi z 17 golami na koncie (siedem z nich padło z karnych). W barażach o utrzymanie strzelił trzy bramki w czterech występach. Miał też dziewięć asyst. A cały zespół strzelił 42 gole w 35 meczach. - Dopiero rok temu otrzymał więcej zadań ofensywnych. Wcześniej często był ustawiany jako defensywny pomocnik. Świetnie uderza z dystansu. Jeśli ma trochę miejsca, to prostopadłym podaniem potrafi otworzyć napastnikowi drogę do bramki - mówi Sport.pl dziennikarz z Izraela.

- To charyzmatyczny piłkarz, asystent trenera na boisku. W poprzednim sezonie Ashdod był młodą drużyną i Ohayon miał duży autorytet w zespole. Wszyscy go lubili. Na początku sezonu miał sprzeczkę z nowym trenerem Johnem Gregorym, który posadził go na ławce w meczu z Maccabi, ale wchodząc na boisko, strzelił gola i na stałe wrócił do jedenastki - opowiada dziennikarz.

Izraelczyk grał w FC Ashdod od sezonu 2000/2001, gdy przeszedł do pierwszego zespołu z drużyny juniorów. W latach 2006-08 występował w drugoligowym szwajcarskim FC Winterthur (w 45 meczach ligowych strzelił 10 goli), a w czerwcu 2008 r. podpisał trzyletni kontrakt z izraelskim potentatem Beitarem Jerozolima. - W Szwajcarii był kapitanem, grał bardzo dobrze, trafił do reprezentacji [do tej pory zagrał w niej 10 meczów]. Ale Winterthur to była tylko druga liga. Dostał świetną ofertę z Beitaru, ale gra w Jerozolimie go przerosła - mówi Sport.pl dziennikarz. W 2008 r. Ohayon wystąpił przeciwko Wiśle w eliminacjach Ligi Mistrzów w Krakowie. Mistrzowie Polski wygrali 5:0, a ich trenerem był wtedy... Skorża. Później Ohayon był przede wszystkim rezerwowym w Beitarze (12 meczów, 1 gol) i po sześciu miesiącach wrócił do Ashdod.

W czerwcu tego roku klub przedstawił propozycję nowego kontraktu, ale piłkarz chciał wyjechać za granicę. - Oferta Ashdodu jest wysoka, ale muszę przemyśleć wszystkie możliwości i zdecydować się na najlepsze dla mnie rozwiązanie - mówił kilka tygodni temu izraelskim mediom. Wybrał Legię. - Mam za sobą pierwszy trening. Nie mogę doczekać się sparingu z Żalgirisem - powiedział w czwartek serwisowi Legia.com Oshayon.

Więcej o: