Polonia Warszawa nie traci goli. Czy gra zbyt defensywnie?

Polonia niespodziewanie straciła w Łodzi pierwsze punkty w tym sezonie remisując z Widzewem 0:0, ale wciąż warszawski zespół traci mało bramek. José Mari Bakero powtarza, że jego celem numer 1 jest najpierw budowa drużyny dobrze grającej w obronie.
"Czarne Koszule" zamknęły meczem z Widzewem pierwszy rozdział sezonu przed dwutygodniową przerwą na sparingi reprezentacji Polski. Bilans - trzy zwycięstwa i jeden remis czyli 10 pkt - najlepszy po czterech meczach w nowoczesnej historii klubu.

- Gdyby ktoś powiedział, że taki wynik osiągnę na początku sezonu, wziąłbym go w ciemno - mówił w Łodzi hiszpański trener.

Efektowniej wygląda dorobek Polonii w grze defensywnej - Sebastian Przyrowski puścił bramkę tylko raz, w rozegranym w poprzedniej kolejce na Konwiktorskiej spotkaniu z Zagłębiem Lubin. Do tego był to gol zupełnie przypadkowy, choć piękny - po strzale z 40 metrów Mateusza Bartczaka. - Nigdy w życiu coś takiego mi się nie udało i już pewnie nie uda - mówił Bartczak.

Poza tym strzałem Zagłębie nie stworzyło żadnej groźnej sytuacji. Tylko w pierwszym meczu sezonu - z Górnikiem - Polonia mogła się czuć, zwłaszcza w drugiej połowie, stale zagrożona akcjami rywali. Bo z Legią poza strzałem Macieja Rybusa na początku derbów i w sobotę z Widzewem poloniści skutecznie zatamowali dostęp do bramki. Przyrowski mógł się czuć spokojnie.

Jedna bramka stracona przez "Czarne Koszule" na początek sezonu, to podobnie jak w przypadku zdobytych punktów najlepszy wynik od 1993 roku, czyli pierwszego powrotu do ekstraklasy. Wystarczy zresztą porównać ten rezultat z poprzednim sezonem. Rok temu Polonia w czterech spotkaniach straciła aż dziewięć goli!

Zmiana w defensywie jest zauważalna od czasu przyjścia do warszawskiego zespołu Bakero. Już w jego debiutanckim sezonie w Polsce Polonia była zorientowana na obronę. W ciężkich chwilach, kiedy broniła się przed spadkiem i musiała wygrywać, bo była na ostatnim miejscu w tabeli, w 17 spotkaniach rywale strzelili jej 16 bramek. Pięć spotkań zakończyła "na zero", w jednym z Lechem, jedynym, w którym zagrała otwartą piłkę, straciła trzy bramki, tylko dwa razy po dwie.

W letnim okienku transferowym Hiszpan rozpoczął wzmacnianie drużyny właśnie od obrony. Sprowadził bramkarza Arkadiusza Onyszkę, a potem obrońców bądź piłkarzy defensywnych: Jakuba Tosika, Dariusza Pietrasiaka, Patryka Rachwała. Dziś, gdy okazało się, że Tosik nie za bardzo nadaje się na lewą stronę, by zastąpić Tomasza Brzyskiego, myśli o transferze lewego obrońcy.

Dwa ostatnie mecze - z Zagłębiem i Widzewem - pokazały, że Hiszpan nawet nieco przesadza z misją stworzenia defensywnego bloku. Przed obrońcami zagrali trzej defensywni pomocnicy o podobnym typie: Andreu, Łukasz Piątek i Łukasz Trałka z lubinianami oraz Andreu, Trałka i Marcelo Sarvas w Łodzi. - Dla mnie ważne jest, by najpierw stworzyć w tej drużynie ducha defensywnego, o atak już się nie martwię, zawsze nadejdzie taki moment, że ktoś z naszych napastników będzie miał okazję i ją wykorzysta - tłumaczy.

W Łodzi ta taktyka jednak nie do końca się sprawdziła. Ze słabym Widzewem Polonia nie wygrała, zagrała za bardzo defensywnie.

Liczba Polonii

1

tyle bramek straciła Polonia w czterech pierwszych meczach tego sezonu, w poprzednim dziewięć.