Polonia uległa Lechii. Stolica gościnna dla gdańszczan

Lechia drugi raz w tym sezonie przyjechała do Warszawy i drugi raz wyjeżdża z niej z kompletem punktów. Polonia co prawda nie przegrała aż tak wysoko jak Legia, ale i tak była tylko tłem dla bardzo dobrze dysponowanych gości. Oba gole dla gdańszczan zdobył Abdou Razack Traore, którego śmiało można nazwać bohaterem meczu.
Pierwsze pół godziny meczu można właściwie przemilczeć. Zupełny brak zaangażowania z obu stron, a w konsekwencji brak podbramkowych sytuacji - kompletnie nic nie działo się na stadionie przy ulicy Konwiktorskiej.

W 30. minucie Paweł Buzała doskonale przepchnął na prawej stronie o głowę wyższego Piora Dziewickiego, wpadł w pole karne i oddał strzał. Piłka leciała prosto w Sebastiana Przyrowskiego, mimo to ten w swoim stylu odbił ją tak, że trafiła prosto pod nogi Abdou Razacka Traore. Piłkarz z Wybrzeża Kości Słoniowej nie miał problemów z trafieniem do pustej bramki.

Oba zespoły miały jeszcze okazje do zdobycia przed przerwą goli, w doskonałych sytuacjach nie radzili sobie jednak Daniel Gołębiewski, który nie trafił do pustej bramki, i Paweł Nowak, którego strzał świetnie obronił Przyrowski.

Nie minęła minuta od rozpoczęcia drugiej połowy,a padła wyrównująca bramka dla gospodarzy. Sobiech dostał piłkę w pole karne, ale mając wokół siebie kilku obrońców Lechii, odegrał na szesnasty metr do wbiegającego Mierzejewskiego. Ten uderzył nie do obrony.

Niecałe dziesięć minut później znów prowadzili goście z Gdańska. W polu karnym Nowak uciekł Dariuszowi Pietrasiakowi, więc ten wyciął go od tyłu równo z ziemią. Do piłki podszedł Traore, który doskonale wyczekał, aż Przyrowski położy się na ziemi i uderzył w środek bramki.

Polonia prezentowała się bardzo słabo i nie zasłużyła na zdobycie wyrównującego gola. Mimo to gospodarzom prawie udała się ta sztuka, ale potężny strzał Łukasza Teodorczyka ofiarnie na twarz przyjął Sebastian Małkowski. Bramkarz Lechii kilka minut dochodził do siebie, później już jednak właściwie nie miał nic w tym meczu do roboty.

Korona przegrała mecz o pozycję lidera »