Polonia W. - Górnik 0:0. Nudny remis ze wskazaniem na warszawian

Piłkarze obu zespołów swoim poziomem dostosowali się niestety do ligowych kolegów, którzy grali w sobotnich meczach, a nie tych, którzy występowali w piątkowych. Mimo wszystko Czarne Koszule zasłużyły na zdobycie gola i trzech punktów, ponieważ goście w drugiej połowie pokazali zupełny antyfutbol.
Wszystkie akcje polskiej ligi na Ekstraklasa.tv »

W pierwszej połowie zawodnicy obu zespołów nie stworzyli najmniejszego zagrożenia. Kilka razy z dystansu strzelać próbował Łukasz Piątek, piłka jednak ledwo dolatywała do bramki. Jedynym zawodnikiem stwarzającym jakiekolwiek zagrożenie na boisku był Bruno Coutinho, brakowało mu jedna wsparcia ze strony partnerów. Górnik starał się atakować bramkę Sebastiana Przyrowskiego, z rzadka udawało mu się jednak dostać w pole karne rywali.

Druga połowa to zupełna dominacja Czarnych Koszul, które w ogólnym rozrachunku zasłużyły chyba na bramkę. Strzały Janusza Gancarczyka, Dorde Cotry i Bruno doskonale bronił jednak Adam Stachowiak.

Piłkę meczową warszawianie mieli w doliczonym czasie gry. Po ostrym dośrodkowaniu z rzutu wolnego Gancarczyka Bruno wyszedł najwyżej w powietrze i uderzył prawie idealnie. Prawie, ponieważ piłka minęła słupek bramki gości o kilka centymetrów.