Sezon siatkarskiej Politechniki - problemy vs sukcesy

Siatkarze AZS Politechniki Warszawskiej zakończyli fazę zasadniczą sezonu PlusLigi na ósmym miejscu i w ćwierćfinale play-off zagrają z broniącą tytułu PGE Skrą Bełchatów. W Pucharze Challenge warszawiacy sensacyjnie awansowali do półfinału, pokonując po drodze m.in. drużyny z Krasnodaru i Charkowa. Trwający sezon to jednak także poważne problemy klubu.
Jeszcze zanim sezon na dobre się rozpoczął, Politechnika już miała kłopoty. Klub opuścił Zbigniew Bartman, a w jego ślady na Śląsk chciał wyjechać drugi kluczowy zawodnik drużyny - Michał Kubiak. Nie obyło się bez wizyty w sądzie, a spór, ostatecznie rozstrzygnięty na korzyść zawodnika przez zarząd Plus Ligi, uwidocznił kłopoty finansowe warszawskiego klubu z ubiegłego sezonu.

Podgryzanie lepszych, zwyciężanie słabszych

Drużyna sezon rozpoczęła kiepsko. Trzy przegrane z rzędu z Delectą, Jastrzębskim Węglem i Indykpolem pokazały, że młodość, ambicje i charyzma trenera Radosława Panasa wcale nie zagwarantują sukcesu. Przełamanie przyszło w czwartej kolejce, a zwycięstwo po tie-breaku z sąsiadem w tabeli Fartem Kielce było ważne nie tyle pod względem pierwszych zdobytych punktów, ile w kwestii psychiki siatkarzy. Politechnika udowodniła, że połączenie młodzieńczej fantazji (Żaliński, Wierzbowski, Wojtaszek, Mikołajczak) z rutyną i doświadczeniem (Steuerwald, Szymański, Nowak) może przynieść wymierne rezultaty.

Urwanie punktu mistrzowi z Bełchatowa mogło się początkowo wydawać kwestią przypadku, szczęścia lub częściowej "niedyspozycji" potentata. Ale wkrótce okazało się, że Politechnika posiadła patent na drużyny z wyższej półki: po przegranej w pięciosetowym boju ze Skrą, w następnych kolejkach w ten sam sposób urwała punkt Asseco Resovii, Delekcie Bydgoszcz, Jastrzębskiemu Węglowi i ponownie Skrze - tym razem na wyjeździe.

Z grona najmocniejszych zespołów Plus Ligi tylko ZAKSIE udało się dwukrotnie pokonać Politechnikę bez straty seta i to nawet wtedy, gdy Kędzierzyn zmagał się z plagą kontuzji, a Krzysztof Stelmach musiał eksperymentować ze składem.

Jednocześnie zespół ze stolicy regularnie ogrywał rywali o potencjale podobnym do swojego: Tytan Częstochowa (3:2), Trefl Gdańsk (3:0), AZS Olsztyn (3:0), Fart (3:2) i ponownie Tytan (3:2). Nie bez kozery wszystkie te spotkania na "szczycie" dołu tabeli miały szczególne znaczenie dla warszawiaków. To one w największym stopniu decydowały o tym, której drużynie uda się awansować do play-off.

Sukcesem to, że grają

Zawodnicy robili, co mogli, ale na wysokości zadania nie stanął klub. Trudna sytuacja finansowa dotyczyła głównie koszykarzy Politechniki, lecz prezes Jolanta Dolecka nie ukrywała, że wycofanie się z rozgrywek może wkrótce stać się koniecznością także dla siatkarzy. Ostatecznie żadnych drastycznych kroków nie podjęto i obie drużyny grają dalej w swoich rozgrywkach.

Siatkarze, wielokrotnie pytani o to, co czują w sytuacji, gdy klub ma poważne problemy organizacyjne, próbowali wybrnąć mówiąc, że skupiają się na treningach i ciężkiej pracy. Faktem jest jednak, że tak koszykarze, jak i siatkarze nie mają warunków godnych ekstraklasowych zespołów. Długie podróże w dniu meczu (by zaoszczędzić na noclegach), problemy z halą czy brak wypłat - to wszystko wpływa na postawę zespołu. I prowokuje pytanie: czego w Plus Lidze mogłaby dokonać Politechnika mając komfortowe warunki w klubie?

Awans do play-off był sukcesem, ale największym osiągnięciem stołecznej drużyny jest awans do półfinału Pucharu Challenge. Rozgrywki nie są tak prestiżowe jak Liga Mistrzów czy Puchar CEV, jednak należy docenić także klasę rywali, z jakimi starła się Politechnika we wcześniejszych fazach turnieju. O ile białoruski Metalurg Żłobin czy chorwacka Kaštela nie są europejskimi potentatami, to Dynama Krasnodar, a w szczególności Lokomotiwu Charków nie można porównać do piłkarskiego San Marino czy Wysp Owczych.

Co dalej?

Teraz Politechnika w ćwierćfinale play-off zmierzy się z etatowym mistrzem Polski - Skrą. - Nie narzekamy na takie rozwiązanie. Skra ściągnie na Torwar komplet kibiców, a my lubimy grać przeciwko bełchatowianom - mówi Panas i jego słowa dobrze oddają to, co w tym sezonie pokazuje Politechnika. Ambicję i zaciętość.

Takimi słowami można określić postawę większości warszawskich graczy w tym sezonie w, bądź co bądź, niezbyt szerokiej kadrze Panasa. Na szczególną uwagę zasługuje jednak Wojciech Żaliński, który powrócił do swojej dobrej dyspozycji i odbudował się mentalnie. Ten 24-latek rozegrał w drużynie najwięcej setów (74) i zdobywając dla niej największą ilość punktów w ataku i na zagrywce. Z przyjęciem tak dobrze nie było, jednak Żaliński jest teraz niekwestionowanym liderem zespołu.

Przed ostatecznymi rozstrzygnięciami na krajowym podwórku, jak i w Pucharze Challenge konia z rzędem temu, kto dopuszcza myśl o tym, aby Politechnika miała choćby zagrozić Skrze w drodze o kolejny, ósmy już mistrzowski tytuł. Ale w europejskich pucharach wszystko może się zdarzyć.

A biorąc pod uwagę możliwości finansowe klubu, ci zawodnicy zrobili więcej niż byli w stanie. Ewentualny sukces byłby teraz dla nich zasłużoną nagrodą.

Zajrzyj na blog autorki Dominiki Baran - Inny punkt widzenia  »


PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 VERVA Warszawa 59 65:21 21 2
2 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 58 64:22 19 4
3 Jastrzębski Węgiel 48 53:31 17 6
4 PGE Skra Bełchatów 48 55:30 16 7
5 Trefl Gdańsk 35 46:41 11 11
6 GKS Katowice 32 47:53 10 13
7 Cerrad Czarni Radom 31 41:42 10 11
8 MKS Ślepsk Suwałki 28 38:49 10 12
9 Indykpol AZS Olsztyn 26 39:45 9 12
10 Aluron Virtu CMC Zawiercie 26 34:48 9 13
11 MKS Będzin 24 36:50 9 13
12 Cuprum Lubin 23 33:53 8 15
13 Asseco Resovia 21 32:57 6 17
14 BKS Visła Bydgoszcz 12 26:67 2 21

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały