Sport.pl

Michał Kubiak: Najpierw drużyna, później ja

- W siatkówce wzrost wcale nie jest najważniejszy. Liczą się chęci, motywacja, głowa, koncentracja - mówi Michał Kubiak* z AZS Politechniki, zdaniem ?Gazety Wyborczej? Siatkarz Roku 2010 w Warszawie
Wybieraliśmy go po raz 13. Rekordzista Radosław Rybak, były atakujący Politechniki, wygrywał naszą klasyfikację trzy razy z rzędu. Przed rokiem na Siatkarza Roku wybraliśmy Karola Kłosa, który przeniósł się do Skry Bełchatów. W tym roku, a właściwie w drugim półroczu, postacią nr 1 był Michał Kubiak, przyjmujący, na którym opiera się gra akademików.

Przemysław Iwańczyk: Uznaliśmy cię za Siatkarza Roku 2010 w Warszawie. Po raz pierwszy w historii zdarzyło się, by nasz laureat potrzebował do zdobycia tytułu tylko 14 meczów.

Michał Kubiak: Jestem zaskoczony, że postawiliście na mnie, w ogóle na to nie liczyłem. Zresztą wychodzę na boisko przede wszystkim dla drużyny, dopiero w dalszej kolejności dla nagród indywidualnych, takich jak wasza czy też statuetki dla MVP meczów.

Ale te statuetki zgarniałeś w co drugiej kolejce.

- Ktoś wybiera, komuś się podobam, ale powtórzę: na pierwszym miejscu są ligowe punkty, które zbiera Politechnika. Choć też nie ukrywam, że miło w ten sposób kończy się swoje dzieło.

Przychodząc do Politechniki, nie miałeś obaw? W poprzednim sezonie drużyna spadła z PlusLigi, uratowała ją dopiero fuzja z Jadarem Radom.

- Jeśli drużyna, do której się przychodzi, spada, trudno, żeby być zupełnie spokojnym. Zapewniono mnie jednak, że w tym sezonie będzie zupełnie inaczej i przyznam, że na razie nie mam się do czego przyczepić. Mam spokojną głowę, trenuję, gram...

I to jak grasz! Razem z kolegami jesteś w górnej części tabeli, czego chyba mało kto się spodziewał.

- Przyznam szczerze, że między sobą mieliśmy plany, by awansować przed drugą rundą do czołowej szóstki. Jeszcze w niej nie jesteśmy, ale liczę na to, że będziemy pewni po dwóch-trzech kolejnych zwycięstwach. Nie da się ukryć - wszyscy widzieli w nas chłopców do bicia, jako zlepek dwóch drużyn, które w poprzednich rozgrywkach walczyły o utrzymanie. Tu w Warszawie jesteśmy jednak prawdziwą drużyną.

Co jest największą siłą Politechniki?

- Z elementów siatkarskich zagrywka, a w ogóle drużyna, jaką tworzymy. Ludzie, którzy grają, powinni się rozumieć na boisku. Poza nim wcale nie muszą być wielkimi kumplami. Jeśli do atmosfery każdy dołoży indywidualne umiejętności, mamy przepis na dobry team, taki, jaki jest obecnie w Warszawie.

Ty też byłeś wielką niewiadomą. Mówili w Polsce, że Kubiak to młody, zdolny siatkarz, ale nigdzie tak naprawdę nie zaistniałeś. Dopiero roczny pobyt we Włoszech i pół roku w Warszawie pokazały, że jesteś zawodnikiem nietuzinkowym.

- Nie mogłem błysnąć wcześniej, bo nie miałem okazji. Zawsze byłem młody (śmiech). W Olsztynie, gdzie doświadczeni koledzy bili się o medale, miałem zaledwie 18 lat. Nie mieli tam głowy do ogrywania młodych siatkarzy. Rozumiałem to, ale się nie zgadzałem. Miałem na ten temat swoje zdanie, swoje przemyślenia, ale pokazać się na boisku nie było mi dane.

We Włoszech zacząłem wreszcie grać. W Padwie mogłem się pokazać. Kiedy zmieniono trenera Lorenzo Bernardiego [obecny szkoleniowiec Jastrzębskiego Węgla], a ja doznałem kontuzji, wypadłem ze składu, została mi rola wchodzącego z rezerwy.

W Politechnice chciałem grać i to umożliwił mi trener Radosław Panas. Za to chciałbym mu podziękować. Mam nadzieję, że teraz się w spokoju rozwinę.

Wielu zawodników o twoich parametrach [191 cm wzrostu] nie radzi sobie w lidze, ty - bez żadnego problemu.

- W siatkówce wzrost wcale nie jest najważniejszy. Liczą się chęci, motywacja, głowa, koncentracja, wiele innych czynników, które wpływają na dobrą grę. Owszem, gdybym był trochę wyższy, byłoby mi łatwiej, ale płakać nie zamierzam. Brazylijczyk Giba, jeden z najlepszych siatkarzy świata, też nie jest orłem, jeśli chodzi o warunki fizyczne. Dlatego i ja nie stawiam się na straconej pozycji, choć kiedyś w Polsce działano według maksymy: im większy, tym lepszy. Czasy się zmieniają, siatkówka też, wyznacza nowe kanony, w które ja się wpisuję.

Nad czym pracujesz najbardziej?

- Nie powiem, że chcę być najlepszym siatkarzem na świecie, bo jego nie da się wybrać, a siatkówka to drużyna. Chcę poprawiać u siebie wszystko, bo poza zagrywką nie prezentuję żadnego stabilnego elementu gry. Zresztą zagrywka zależy tylko i wyłącznie ode mnie - sam podrzucam piłkę, sam do niej nabiegam, sam ją uderzam. Na resztę ma wpływ także drużyna, więc staram się pracować z chłopakami każdego dnia.

Michał Kubiak i kadra...

- Porozmawiamy po sezonie, bo na razie nie wiadomo nawet, kto kadrę będzie prowadził. W głowie mam jedno: wygrać wspomniane dwa-trzy mecze, żeby Politechnika była w szóstce. Jeśli będę miał znaczący wpływ na wyniki naszej drużyny, ktoś mnie zauważy i szansę dostanę. Tego jestem pewien. Na razie priorytetem jest klub.

Spodziewałeś się, że Warszawa tak polubi siatkówkę, mecze rozgrywane są na Torwarze, a na trybunach tłumy ludzi?

- Nigdy nie orientowałem się, jak z siatkówką w Warszawie sprawy się mają, teraz wiem, że atmosfera jest super. Mecz, zabawa, tłumy - z tym kojarzą mi się teraz spotkania w stolicy. Liczę, że to się nie skończy. Że nie będzie to moda na rok.

A ty zostaniesz tutaj dłużej niż rok?

- Mam kontrakt do końca sezonu, później wracam z wypożyczenia do Padwy. Co tam będzie, nie wiem, ale umowa nie nakazuje, bym grał we Włoszech za wszelką cenę. Moja przyszłość w Politechnice zależy od działaczy i trenera. Jeśli będą mnie chcieli, a ja dostanę szansę gry, proszę bardzo. Nie chcę być tam, gdzie mnie nie chcą.



Dotychczasowi laureaci tytułu Siatkarz Roku

2010: Michał Kubiak (Politechnika)

2009: Karol Kłos (Politechnika)

2008: Radosław Rybak (Politechnika)

2007: Radosław Rybak (Politechnika)

2006: Radosław Rybak (Politechnika)

2005: tytułu nie przyznano

2004: Piotr Szulc (Politechnika)

2003: tytułu nie przyznano

2002: Joanna Szeszko (Skra Warszawa)

2001: Mariusz Sordyl (Stolarka Wołomin)

2000: Małgorzata Szegda (Skra)

1999: Robert Prygiel (Legia)

1998: Małgorzata Szegda (Skra)

* Michał Kubiak

Ma 22 lata, pochodzi z Wałcza i od lat był jednym z najbardziej obiecujących polskich siatkarzy nie tylko w hali, ale również na plaży, gdzie grał w parze ze Zbigniewem Bartmanem. Był zawodnikiem Maratonu Świnoujście, Jokera Piła, AZS Olsztyn oraz KS Poznań. Ostatni sezon spędził we Włoszech w drugoligowym (Serie A2) Volley Padwa.

Trwa dobra passa Skry »


Więcej o:

PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 VERVA Warszawa 59 65:21 21 2
2 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 58 64:22 19 4
3 Jastrzębski Węgiel 48 53:31 17 6
4 PGE Skra Bełchatów 48 55:30 16 7
5 Trefl Gdańsk 35 46:41 11 11
6 GKS Katowice 32 47:53 10 13
7 Cerrad Czarni Radom 31 41:42 10 11
8 MKS Ślepsk Suwałki 28 38:49 10 12
9 Indykpol AZS Olsztyn 26 39:45 9 12
10 Aluron Virtu CMC Zawiercie 26 34:48 9 13
11 MKS Będzin 24 36:50 9 13
12 Cuprum Lubin 23 33:53 8 15
13 Asseco Resovia 21 32:57 6 17
14 BKS Visła Bydgoszcz 12 26:67 2 21

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały