Polonia pod ścianą. Ostatni mecz sezonu koszykarzy przy Konwiktorskiej?

W sobotę o 15 w hali Polonii "Czarne Koszule" podejmują Legię w drugim meczu pierwszej rundy play-off grupy A drugiej ligi. Czy są w stanie zagrozić faworytowi?


Legia, która w minioną sobotę pokonała u siebie Polonię 87:63, jest nie tylko zdecydowanym faworytem derbowej rywalizacji, ale też najpoważniejszym kandydatem do awansu do pierwszej ligi. - Legia jest w moim przekonaniu tym zespołem, który wejdzie do pierwszej ligi - przyznał po pierwszym spotkaniu na Bemowie trener Polonii Andrzej Kierlewicz.

Rywalizacja toczy się do dwóch zwycięstw. Sobotni mecz rozpocznie się o 15 i w malutkiej hali przy Konwiktorskiej będzie mogło go obejrzeć tylko 200 osób. Dodatkowo wpuszczani będą tylko ci, którzy mają Kartę Kibica Polonii Warszawa, karnet na mecze piłkarskiej Polonii na obecny sezon lub bilet na niedzielny mecz Polonia - KS Łomianki. Ograniczenia są podobne do tych z listopada, kiedy przy Konwiktorskiej odbył się pierwszy derbowy mecz - wtedy i teraz ich powodem są zaognione stosunki kibiców Polonii i Legii oraz skromna liczba miejsc na trybunach.

Polonia nie przystała na prośbę Legii, która wystąpiła o 10 imiennych miejsc dla zarządu stowarzyszenia oraz rodzin zawodników. Dlaczego? - Nie żądaliśmy od Legii takich przywilejów na mecz u nich i nie dajemy ich u siebie. Zasada wzajemności obowiązywałaby, gdyby była obustronnie respektowana, a przez Legię została złamana przed derbami na Torwarze, gdy dostaliśmy trzy miejsca - mówi dyrektor MKS Polonia Janusz Kołakowski.

Czy nieliczni kibice obejrzą ostatnie w tym sezonie spotkanie w wykonaniu Polonii? Wiele na to wskazuje, bo zestawiając skład "Czarnych Koszul" z możliwościami legionistów, porównanie wypada zdecydowanie na korzyść "Zielonych Kanonierów". Koszykarze trenera Piotra Bakuna są wyżsi, silniejsi, bardziej doświadczeni, pewni siebie, tworzą zdeterminowaną ekipę. Polonii zdarzało się w tym sezonie prowadzić z nimi równą walkę, ale drużyna Kierlewicza przegrała wszystkie trzy derbowe mecze.

Co przeciwstawi Legii tym razem? - Znamy się świetnie, ale też obaj trenerzy na pewno przygotowują jakieś korekty taktyki, próbują się czymś zaskoczyć - mówi kapitan Polonii Marek Popiołek. - Chociaż moim zdaniem nie będzie to miało znaczenia - liczyć się będą ambicja, wola walki, dobry początek meczu, skuteczność. I właśnie na tym musimy się skupić. Nie możemy pozwolić zacząć Legii tak dobrze jak ostatnio na Bemowie. Liczę też, że w naszej hali będziemy skuteczniejsi.

- Nigdy nie powiem, że już tylko dogrywamy sezon do końca - zaznacza Popiołek. - Mamy w sobie na tyle ambicji, że każdy kolejny mecz chcemy wygrać. I to nie slogan. Choć oczywiście mamy świadomość, że Legia jest mocniejsza i jest faworytem. Czy pewniakiem do awansu? To nie mój problem, nie zastanawiam się nad tym. Szczególnie że jeszcze jesteśmy w grze - dodaje 25-letni rozgrywający.

Popiołek zapowiada walkę drużyny, ale sam ma problem z odnowionym urazem uda. - Kilka tygodni temu naciągnąłem mięsień i ostatnio znów odczuwam ból. Próbuję się wykurować na derby i mam nadzieję w nich zagrać. Na razie trenuję jednak ostrożnie, uważam na nogę, a po zajęciach mam zabiegi - tłumaczy drugi strzelec Polonii (średnio 13 punktów w meczu). "Czarne Koszule" już są jednak osłabione - na mocy dżentelmeńskiej umowy w spotkaniach z Legią nie gra były zawodnik tej drużyny Tomasz Jaremkiewicz.

Legia, jeśli w sobotę pokona Polonię, awansuje do półfinału play-off, w którym spotka się ze zwycięzcą rywalizacji MKS Kalisz z GTK Gdynia. W pierwszym spotkaniu 92:74 wygrali kaliszanie. Drugie spotkanie w Gdyni odbędzie się w niedzielę.

Warszawa.sport.pl na Facebooku. Dołącz do nas!