Londyn 2012. Trener jedynego reprezentanta w taekwondo: Celem jest medal

Michał Łoniewski, zawodnik AZS AWF Warszawa, będzie jedynym i pierwszym od ośmiu lat reprezentantem Polski w taekwondo podczas igrzysk olimpijskich. Po raz pierwszy na turnieju olimpijskim zawodnikom punkty przyznawać będzie specjalny system elektroniczny.
24-letni Łoniewski, który startuje w kategorii do 68 kg, kwalifikację olimpijską wywalczył już w styczniu tego roku podczas turnieju w Kazaniu. Będzie pierwszym polski zawodnikiem taekwondo na igrzyskach od ośmiu lat. W 2004 roku w Atenach w kategorii do 57 kg wystąpiła Aleksandra Uścińska.

Łoniewski, który urodził się w Warszawie i na co dzień trenuje w AZS AWF Warszawa, od połowy lipca przebywa na obozie przygotowawczym w Giżycku, a do Londynu poleci 4 sierpnia. Walki w jego kategorii wagowej odbędą się pięć dni później.

Wcześniej nasz jedyny reprezentant w taekwondo przygotowywał się przez pięć tygodni w Korei. Dzięki trenerowi polskiej kadry narodowej, Koreańczykowi Hong Seung Ki, udało się zorganizować sparingi z bardzo dobrymi przeciwnikami ze szkół taekwondo w tym kraju. Później przygotowywał się przez trzy tygodnie w Warszawie, a tydzień temu pojechał do Giżycka.

- Michał jest w bardzo dobrej dyspozycji. W tym momencie już odpuszczamy obciążenia, treningi są trochę lżejsze, więcej czasu poświęcamy taktyce i ćwiczeniom szybkościowym - opisuje zajęcia trener klubowy zawodnika Tomasz Pyciarz.

Według niego Łoniewski ma szanse na wywalczenie dobrego wyniku w Londynie. Podczas turnieju w Kazaniu Polak pokonał m.in. Holendra Dennisa Bekkersa, byłego mistrza Europy. - Celem na igrzyskach jest medal, ale stawka jest bardzo wyrównana. Nie ma jednego faworyta, który wszystkich pokona. Zadecyduje tam lepsza dyspozycja dnia i troszkę szczęścia. Będzie bardzo trudno, ale na pewno nie jedziemy na wycieczkę - zapewnia trener.

- Michał jest bardzo silny, potrafi mocno kopnąć z każdej pozycji, wykorzystuje też kopnięcia przeskokowe. Ma olbrzymią siłę woli i jest bardzo zacięty - opisuje zalety swojego podopiecznego Pyciarz.

Na olimpijskim turnieju w taekwondo w Londynie pojawią się dwie nowości. Po raz pierwszy wykorzystany będzie system elektroniczny do przyznawania punktów. Zawodnicy będą mieć sensory na skarpetkach i ochraniaczach, podobnie jak w szermierce. Po uderzeniu z odpowiednią siłą w oznaczone miejsce na ochraniaczu przyznany zostanie punkt. Jedynie za uderzenia w głowę punkty będą nadal dawać sędziowie.

Drugą nowością będzie wykorzystanie zapisu wideo i możliwość powtórek. Każdy trener będzie mógł zakwestionować decyzję sędziego i zażądać powtórki wideo (podobnie jest w tenisie, gdzie zawodnicy mogą zgłosić tzw. "challenge"). Jeśli będzie miał rację, będzie mógł ponownie zaprotestować, lecz jeśli się pomyli, straci szansę na kolejny "challenge".

Czy wprowadzenie systemu elektronicznego i wideo powtórek to dobre rozwiązanie? - Taka zmiana jest jak najbardziej słuszna. Punktowanie jest bardziej czytelne, przejrzyste dla widzów, a poza tym pozwala wyeliminować czynnik ludzki, czyli złą interpretację lub wręcz złośliwość sędziów - twierdzi Pyciarz.

Zawodnicy już są przyzwyczajeni do takiego sędziowania, ponieważ podobne zasady obowiązują na mistrzostwach Europy i świata, ale po raz pierwszy pojawią się na igrzyskach olimpijskich. Michał Łoniewski będzie walczył w czwartek 9 sierpnia, początek eliminacji o godz. 10.15, finał o 23.30 (czasu polskiego).

Kto ma rację w wymianie zadań między Włoszczowską i Szurkowskim?
Włoszczowska
Szurkowski
Ile medali zdobędzie Polska?
Londyn 2012 czy Euro 2012?
igrzyska
piłka